Gomólski poirytowany po finale w Tarnowie

Wykluczenie Kacpra Gomólskiego w ostatnim biegu finałowego meczu w Tarnowie przesądziło ostatecznie o zwycięstwie Grupy Azoty Unii w Nice 1.LŻ. Po spotkaniu żużlowiec Zdunek Wybrzeża Gdańsk był mocno rozdrażniony. – Chcę jak najszybciej zapomnieć o tym meczu – powiedział.

Gomólski zdobył w tarnowskim finale 11 punktów i był wiodącą postacią swojej ekipy. Mimo swojej dobrej postawy, mocno przeżywał porażkę drużyny. – Już trochę ochłonąłem, aczkolwiek „zdenerwowany” to najmilsze słowo jakie mogę powiedzieć w tej chwili – mówił. – Pierwsze trzy biegi super, ale w czwartym motocykl zaczął mi przerywać i na dwa ostatnie musiałem go zmienić. Wtedy jechałem już w ciemno. Mimo, że zastosowałem te same ustawienia, co przy pierwszym silniku, to jednak nie było to samo – zdradził.

O porażce zespołu z Gdańska zadecydował dopiero ostatni bieg, w którym Kacper Gomólski został wykluczony za spowodowanie upadku Jakuba Jamroga. – Jechałem po krawężniku i moim zdaniem nie zrobiłem żadnego ruchu, żeby wjechać w Kubę. To jest wyłącznie moja subiektywna opinia, bo ja nie widziałem żadnych powtórek. Jechałem swoim torem, a on pojechał szerzej i wracał do kredy. No nie wiem… Z mojej perspektywy byłem przed Kubą, a on wjechał w moje tylne koło – stwierdził poirytowany.

Oceniając cały mecz żużlowiec Zdunek Wybrzeża żałował kilku nieszczęśliwych sytuacji, jakie dotknęły jego zespół. – Mogłem zrobić dwa punkty, a żeby tylko drużyna awansowała. Mieliśmy trochę pecha. Anders zemdlał nam tutaj w parkingu, ale niczym terminator wrócił i na koniec był nie do dogonienia. Łęgi (Hubert Łęgowik przyp. red.) też wiadomo, cały sezon nie jeździł i nie miał tego rytmu meczowego. Gdyby był Oskar Fajfer na pewno to my byśmy się dzisiaj cieszyli. W rundzie zasadniczej wypadł tutaj naprawdę dobrze – przypomniał Gomólski.

Teraz ekipę z Gdańska czeka mecz barażowy. Kacper Gomólski stwierdził jednak, że na razie ma dość żużla. – Chcę się zresetować, chcę zapomnieć o tym meczu i o tym, co tutaj się stało. Możliwe nawet, że przez jakiś czas w ogóle nie będę trenował i jeździł. Odpocznę od żużla, pojadę do Torunia i dopiero tam wsiądę na motocykl – zakończył.

fot. Mateusz Dzierwa