Zmarzlik przed finałem IMP: kto by nie chciał być mistrzem Polski?

Ostatnie dwa tygodnie to pasmo bardzo udanych występów dla Bartosza Zmarzlika. Po triumfie w Grand Prix Wielkiej Brytanii i świetnym meczu ligowym w Tarnowie, teraz przychodzi czas na zdobycie kolejnego trofeum – Indywidualnego Mistrzostwa Polski. Żużlowiec Cash Broker Stali jest jednym z faworytów leszczyńskiej imprezy.

Można się zastanawiać, czy dla zawodnika, który bije się o medale mistrzostw świata na żużlu, zawody o prymat w kraju są szczególnie atrakcyjne. Bartosz Zmarzlik szybko jednak ucina takie dywagacje. – A kto by nie chciał być mistrzem Polski? – pyta retorycznie. – Jak na razie byłem wicemistrzem, a tytuł mistrzowski zdobyłem tylko w kategorii juniorów. Będziemy tak długo starać się o ten tytuł aż wreszcie nam się uda. Podium finału w Lesznie nie chcę typować, to już zadanie dziennikarzy – dodaje z uśmiechem.

Obecna forma najlepszego obecnie zawodnika w PGE Ekstralidze to efekt ciężkiej pracy nie tylko na torze. – To nie jest tak, że to wszystko samo przyszło, bo ciężko na to pracujemy całym teamem. Mnóstwo wylanego potu na torze, na treningach różnego rodzaju. Udoskonalamy to, co możemy, tunerzy też o mnie dbają, współpracujemy i dogrywamy wszystko, żeby jeździć jeszcze szybciej – zaznacza Zmarzlik.

Teoretycznie żużlowiec z Gorzowa może w tym roku ustrzelić potrójną koronę: DMP, IMP i mistrzostwo świata. Sam zainteresowany do takich założeń podchodzi ze spokojem. – Skupiam się na tym, co jest „do wzięcia” i robię wszystko, żeby przywozić dużo punktów dla siebie w Grand Prix i w lidze dla kibiców, dla Gorzowa i mojego klubu po to, żeby w ligowej tabeli było jak najwięcej tych dużych punktów – mówi.

Po wygranym przez Stal meczu w Tarnowie (52:38) furorę w sieci zrobiła sylwetka Bartosza Zmarzlika, który na motocyklu przyjmował bardzo ekwilibrystyczną pozę. – Śmiałem się, że robię się aerodynamiczny – tłumaczy. – Bardzo wygodnie jechało mi się z przodu i chciałem w ten sposób jeszcze przyspieszyć. Tak sobie to wymyśliłem i tak próbowałem. Nie ma znaczenia czy dany tor jest długi, czy krótki – stwierdza wychowanej gorzowskiego klubu.

fot. Janusz Tokarski