Patryk Rolnicki: wszystko się może zdarzyć

GRUPA AZOTY Unia Tarnów jest w bardzo trudnym położeniu, ale beniaminek wciąż liczy się w walce o utrzymanie w PGE Ekstralidze. W ekipie Pawła Barana nikt nie załamuje rąk. O perspektywach na najbliższe trzy kolejki i o ostatnim przegranym przez tarnowian meczu z CASH BROKER Stalą Gorzów (38:52) porozmawialiśmy z juniorem tarnowskiej ekipy Patrykiem Rolnickim.

– Patryk Rolnicki całkiem nieźle punktuje, ale drużyna przegrywa. Ogromny niedosyt?

– Zrobiłem jedną trójkę, więc trochę tych brakło punktów moich oraz kolegów z drużyny. Pogubiliśmy ich sporo i wynik jest jaki jest. Z mojej strony mogło być lepiej. Tak, czy inaczej, dziękuję Ernestowi Kozie za pomoc w przygotowaniach do meczu.

– Po takim meczu morale w drużynie mocno spadło?

– Wiadomo, że nastroje przed meczem były całkiem inne niż teraz. Nawet jeszcze po pierwszej serii było nieźle, kiedy wygrywaliśmy i wszystko zmierzało w dobrą stronę. Nie załamujemy się i jedziemy teraz do Torunia powalczyć przynajmniej o bonus. Potem trzeba jeszcze wygrać z Częstochową i wszystko się może zdarzyć.

– Od kolegów z drużyny da się usłyszeć, że plany nieco pokrzyżowały wam prognozy pogody. Też tak to odbierasz?

– Może trochę. Na treningu przed meczem z Gorzowem mieliśmy nieco inaczej przygotowany tor, ale właśnie ze względu na przewidywane opady na zawodach było bardziej twardo.

– A może to jest tak, że jaki nie byłby tor to ekipa z Gorzowa ma w składzie takie petardy, że po prostu nie dało się z nimi wygrać?

– W Lesznie też mają petardy, a potrafiliśmy ich pokonać. My nie patrzymy w ten sposób na żadną z ekip. Chcemy wygrywać i tak samo ze Stalą Gorzów nie dopuszczaliśmy innej myśli do siebie. Potoczyło się jednak zupełnie inaczej. Trudno.

– No to poszukajmy jeszcze pozytywów. Dawid Knapik znów pokazał się z dobrej strony, prezentując przy tym niesamowitą zadziorność i ambicję na torze…

– Super, że Dawid się rozjeżdża. Z tej mąki będzie całkiem smaczny chleb. W tym roku się uczy i sporo pracuje nad sobą. Jestem przekonany, że w przyszłym to już będzie zasuwał aż miło.

– To na koniec. Co będzie jak zespół z Tarnowa spadnie do pierwszej ligi?

– Na razie sezon trwa. Mamy jeszcze trzy mecze i wszystko się może zdarzyć.

– Ale gdyby jednak tak się stało?

– Ale gdyby tak, to mamy jeszcze trzy mecze i wszystko się może zdarzyć.

– Czyli nie przewidujesz czarnego scenariusza?

– Pojedziemy do Torunia po bonus, wygramy z Częstochową. Trzeba wierzyć do końca.

fot. Janusz Tokarski