#BusyWszędzie (1): w tarnowskim warzywniaku…

Sezon ogórkowy ma to do siebie, że mniej lub bardziej poinformowani dziennikarze żużlowi strzelają do czytelników transferowymi pogłoskami jak z AK47. Problem w tym, że często strzelają na ślepo. A okres transferowy będzie nuuuudny, jak ostatni występ żużlowców w Krsko, z tym wyjątkiem, że na ogórkowym owalu może jakieś jedno konkretne wyprzedzenie będzie. 😎 

Będzie trochę o Tarnowie, bo tutaj emocje związane z miejscową Unią spotykają mnie dosłownie na każdym kroku, czyhając zaraz za rogiem. Idąc rano po bułki, czy do pobliskiego warzywniaka można usłyszeć wiele ciekawostek, więc kilka ich wam tutaj sprzedam.

Najbardziej ognistą, grzejącą kibiców spadkowicza do Nice 1. LŻ sprawą jest oczywiście przynależność klubowa rewelacyjnego młodzieżowca Mateusza Cierniaka. Wbrew wszelkim informacjom prasowym, chłopak jest zakochany w Unii i na ten moment nigdzie, ale to nigdzie się nie wybiera, a sezon 2019 spędzi w bliskim jego sercu Tarnowie. Wszelkie spekulacje na temat przenosin do Włókniarza należy odłożyć minimum na rok, a może i więcej, w zależności jak się unijne sprawy potoczą. Tego nie potrafią przewidzieć nawet najstarsi górale, wróżbici i Dorota Gardias w najlepszej formie. Są tacy, co próbują. Pewnie, że możemy założyć katastrofę i nagłe ogłoszenie bankructwa przez Unię Tarnów ŻSSA. No można. Na ten moment nic tarnowskiego armagedonu jednak nie zapowiada.

Unia będzie mieć więc jedną z najlepszych par juniorskich w Polsce (w sumie to takie są fakty po niedawnym złocie w DMPJ), chyba, że na zmianę barw zdecyduje się Patryk  Rolnicki. Sezon 2018 był w wykonaniu Rolnickiego słaby i on sam doskonale o tym wie. Stać go jednak na skuteczną jazdę w PGE Ekstralidze. Chłopak ma kilka ofert i to z każdego szczebla rozgrywek, ale to Tarnów wydaje się jest dla niego najlepszą opcją, choćby ze względów logistycznych. Tu jednak sporą rolę mogą odegrać aspiracje innych klubów i hojność twardych negocjatorów. Nie zapominajmy, że żużlowcy to jednak też muszą z czegoś żyć. 😉

Niewątpliwie sezon 2019 może być dla tarnowian swego rodzaju katharsis. Oczywiście, sami też muszą takowego oczyszczenia trochę chcieć, lecz mówiąc o ‚oczyszczeniu’ niekoniecznie chodzi tutaj o wywalenie wszystkich i wszystkiego, łącznie z długopisami jakimi posługiwali się obecni pracownicy klubu. Po primo – jest to nie do zrobienia i – po drugie primo – na moje byłoby nierozsądnym ruchem biznesowym. No chyba, że akcjonariusze zdecydują się na reset totalny i budowanie klubu „od nowa”. Niektórzy tak zrobili, a dziś bili się o medale DMP. 😎 Problem w tym, że chętnych do przejęcia trudnej roboty w żużlowym interesie jakoś nie widać, a specjaliści w dziedzinach stricte menedżerskich dużo większe pieniądze wyciągają na rynku.

Wróćmy na ziemię. Paweł Baran zostaje w klubie i będzie zajmował się młodzieżą. Osobiście uważam to za bardzo dobre posunięcie, bo facet oddany jest temu klubowi jak mało kto i naprawdę zależy mu na dobru tarnowskiego żużla. Pierwszą drużynę poprowadzić ma taktyk specjalista, czyli ktoś z regulaminem w małym palcu i doskonałą umiejętnością patrzenia na wynik meczu kilka biegów w przód. Czy będzie to tarnowski sędzia żużlowy? Powiem tak: też tak słyszałem. 😉 Tak, czy inaczej powinno być solidnie w tym zakresie. Następca Pawła Barana już jest wybrany, czekamy na ogłoszenie.

W ogóle pierwsza liga będzie świetna. Już sam fakt, że będą w niej Tarnów, Rybnik (tak, nie sądzę, że będzie to Zielona Góra), Łódź, Gdańsk, Gniezno i Rzeszów nakręca mnie niesamowicie. Szczególnie ci ostatni mogą sporo namieszać, a ich skład będzie najpewniej znów imponujący i wciskający w fotele. Jeden jegomość z imienniczki już ma być tam zaklepany.

Sezon na #BusyWszędzie uważam za otwarty.

PS. Tarnowscy kibice, przyjdźcie licznie 14 października na II Memoriał Krystiana Rempały. Powodów jest kilka z tym najważniejszym, o którym nie trzeba mówić na czele. Po drugie – to ostatnie zawody w tym roku, potem długa zima i tęsknota za charakterystycznym zapachem. Byle nie żałować. Do zobaczenia! 

fot. Mateusz Dzierwa