Po tytuł Miss Startu prosto z Barcelony. Sandra Muzalewska oczarowana Galą PGE Ekstraligi

Sandra Muzalewska z Torunia została laureatką konkursu Miss Startu PGE Ekstraligi 2018. Tytuł oraz nagrodę główną zwyciężczyni tegorocznego plebiscytu odebrała na gali, będącej uroczystym podsumowaniem całego sezonu PGE Ekstraligi.

Rafał Martuszewski: – Na początek serdeczne gratulacje z powodu zdobytego tytułu. Jakie to uczucie zostać Miss Startu PGE Ekstraligi?

Sandra Muzalewska: – Dziękuję bardzo. Ogólnie to bardzo miłe, dodające energii. Byłam teraz na wakacjach, więc tytuł Miss Startu PGE Ekstraligi jest dla mnie nieco zaskakujący i niespodziewany, ale bardzo się z niego cieszę.

– Wygrana, wygraną, ale czy po wejściu do finału czułaś, że to możesz wygrać tegoroczny konkurs?

– Było sporo niepewności, więc jestem zaskoczona. Tym bardziej, że przyleciałam tutaj prosto z Barcelony i tak naprawdę jutro wylatuję tam z powrotem. Na 13:00 zaplanowaną mamy Sagrada Famílię.

– Czyli dzisiejsza gala to ciekawy dodatek do wakacji?

– O z pewnością tak. Dużo przygód było i ta jest jedną z nich.

– Domyślam się, że nagroda i sam tytuł rekompensuje ten czas kiedy nie jesteś w Barcelonie?

– Dokładnie. Z drugiej strony pogoda nam nie dopisała w tym tygodniu, więc można to wykorzystać właśnie będąc w Warszawie na takiej uroczystości. W ogóle to bardzo dziękuje mamie, bo jest trochę niedoceniona, a to ona uszyła mi sukienkę, tata mi ją przywiózł, więc rządzimy całym teamem. Dzięki mamie miałam w czym przyjść!

– Pozdrawiamy zatem mamę. Jak w ogóle zaczęła się twoja przygoda z żużlem i jak długo trwa?

– To już cztery sezony na Motoarenie. Ogólnie trafiłam do grupy podprowadzających przypadkiem, ale szybko się tym zaraziłam. Będąc częścią żużlowego widowiska towarzyszą nam niesamowite uczucia i naprawdę polecam każdemu. Nawet osoby, które nie lubią żużla, szybko mogą się nim zarazić.

– Rozumiem, że wcześniej oglądałaś żużel z innej perspektywy, z trybun?

– Właśnie nie! Ja i sport to w ogóle nie do końca do siebie pasowaliśmy. Teraz jednak żużel jest częścią mnie. Śledzimy z moim chłopakiem wszystkie mecze, sprawdzamy wyniki, kibicujemy naszej drużynie i naszym chłopakom z Torunia.

– Wracając do tytułu Miss Startu PGE Ekstraligi, coś zmieniło się w Twoim życiu po ogłoszeniu tegorocznych wyników?

– Tak. Nawet będąc właśnie na wakacjach co chwilę dzwonił mój telefon. Pojawiły się różne wywiady, ogólnie było i jest bardzo sympatycznie. Generalnie jest super!

– Rozmawiamy przed rozpoczęciem części oficjalnej Gali PGE Ekstraligi 2018, ale już chyba można powiedzieć, że jest tutaj całkiem interesująco. Jak oceniasz atmosferę tego wieczoru?

– Musiałam być dzisiaj nieco wcześniej, ale teraz jest tutaj bardzo dużo gości. Podoba mi się aranżacja, jest też sporo znajomych. Muszę przyznać, że jest efektownie, ale daleko od Barcelony i w sumie też z lotniska. Pozdrawiam więc Roberta, mojego chłopaka, który teraz jest w Barcelonie, czeka i nie może obejrzeć transmisji z dzisiejszej Gali.

fot. Marcin Karczewski