Białe schorzenie czarnego sportu

Portale codziennie rozpisują się na temat kolejnych poważnych kontuzji zawodników, dywagując nad bezpieczeństwem sportu żużlowego. Jednak niewiele osób mówi o zagrożeniu, które czai się poza torem, wywierając nieodwracalny wpływ na życie każdego żużlowca. Objaw Raynauda. Brzmi tajemniczo. Może być symptomem poważniejszej choroby lub uciążliwą drobnostką w codziennym życiu.

Spotkaliście się czasem z tym, że palce u rąk wydają się bledsze niż reszta ciała? Tak? Istnieje prawdopodobieństwo, że mieliście do czynienia z chorobą bądź też zespołem Raynauda. Pierwsza jest czynnikiem utrudniającym codzienne czynności, lecz sam zespół może oznaczać poważniejsze schorzenie. Wspomniane zjawisko występuje u wielu żużlowców, jednak świadomość tego na czym ono polega i skąd się wzięło, jest niewielka. Spośród 42 zawodników przepytanych przez nas, aż 28 przyznało, iż miało styczność z tym objawem. I choć może badana grupa do największych nie należy, to biorąc pod uwagę losowość, jaką przyjęliśmy (zawodnicy aktualni i byli, młodsi i starci, Polacy i obcokrajowcy) w zestawieniu z rezultatami zaskakuje.

Przy tak częstym występowaniu tego zjawiska, postanowiliśmy znaleźć odpowiedź na pytanie czym ono jest. Spytaliśmy o to lekarza jednego z ekstraligowych klubów, Pawła Stasiaka – Trzeba rozróżnić dwie rzeczy. Jest choroba Raynauda i zespół Raynauda. Tak naprawdę łączy je wspólny symptom, który nazywa się objawem Raynauda. Ten objaw to napadowe blednięcia palców rąk, stóp, czasami też małżowiny usznej, nosa. Najczęściej jednak tych dwóch pierwszych. Dzieje się to pod wpływem zimna, emocji albo bez widocznej przyczyny. Jeśli nie jest ona uchwytna – zwie się to chorobą Raynauda. To jest pierwotny objaw Raynauda. Wtórny objaw Raynauda, czyli sytuacja, gdy pacjent ma ten symptom i inne choroby, to zespół Raynauda.

Spytaliśmy kilkudziesięciu żużlowców o ten objaw, pokazując powyższe zdjęcie zdjęcie. Okazuje się, że świadomość problemu istnieje, jednak jest często umniejszana, bo panuje przekonanie „tak mają wszyscy, więc mam i ja”. Fakt, choroba sama w sobie nie jest groźna, jednakże podobnie przejawia się zespół Raynauda, który może nieść gorsze skutki. Oczywiście nie każdy z ankietowanych ignoruje symptom, choć tylko dwie osoby zgłosiły się z nim do lekarza. Prezentujemy Wam kilka odpowiedzi jakie uzyskaliśmy:

„Gdy po raz pierwszy zobaczyłem zdjęcie, to zastanawiałem się jak na nim znalazła się moja dłoń. Choroba u mnie występuje, lecz na mniejszą skalę i w ostatnim czasie nie zauważyłem u siebie takich dolegliwości. Być może wpływ na to ma fakt, iż nie jeżdżę na żużlu już od przeszło roku”

„Na szczęście doskwierają mi tylko trzy palce, lecz niewykluczone, że objaw się pogłębi. Pomimo, że nigdy nie wiedziałem skąd to wynika, nie wybrałem się do lekarza w tej sprawie. Generalnie rzadko mi się to zdarza – białe palce się pojawiają zazwyczaj, kiedy na dworze jest zimno.”

„Jest to bardzo uciążliwe zimą, szczególnie na zewnątrz, bo wtedy nie możesz ruszać palcami. W niektórych momentach nie mogłem już znieść bólu i potrzebowałem dłuższego odpoczynku w trakcie zawodów, dlatego w końcu wybrałem się do lekarza. Doktor nazwał to problemem z nerwami, związanym z wibracjami. Niestety nic nie można z tym zrobić, ponieważ to po prostu cena, którą trzeba płacić za bycie żużlowcem.”

„Często widzę to u kolegów, szczególnie gdy kończy się letnia część sezonu i temperatura na dworze się obniża. Choroba objawia się również u mnie, ale nie aż tak bardzo,  jak na załączonym obrazku. To zdjęcie to musi być jakiś ekstremalny przypadek. Myślę, że jakieś 80% żużlowców ma problem z białymi palcami.”

„Jeden z byłych zawodników, który jest moim znajomym, dalej ma z tym problem. Wydaje się to jednak normalnym następstwem kariery żużlowej, szczególnie, że uprawiał czynnie czarny sport 25 lat. Jedynym plusem jest to, że objawy stały się rzadsze, gdy skończył karierę.”

Choć groźnie wygląda i brzmi, choroba Raynauda nie zagraża życiu lub zdrowiu. Sytuacja komplikuje się, gdy mamy do czynienia z zespołem Raynauda – Jest to uciążliwe, ale nie niebezpieczne. Zmusza do noszenia rękawiczek przy +15C, cieplejszego ubierania się, unikania stresujących sytuacji. Sama choroba nie przynosi poważniejszych skutków. Pierwotny objaw Raynauda, bez konkretnej przyczyny, to natura, nie ma konsekwencji. Natomiast wtórny objaw Raynauda to coś wtórnego do jakieś choroby np. naczyń czy tkanki tocznej. Powoduje go miejsce pracy, w którym są drgania, możemy podciągnąć pod to też żużlowców. Zdecydowanie częściej zdarza się jednak sama choroba, która jest niegroźna – tłumaczy Paweł Stasiak. Kluczowe okazuje się zatem rozróżnienie tych dwóch, podobnych w objawach dolegliwości.

Co może być źródłem? Według Henrika Bauera Hansena, wszystko da się prosto wytłumaczyć. Choć komentator Eurosportu sam nigdy nie miał takich objawów, to jest świadomy występowania problemu, gdyż zna zawodników, którzy się z nim zmagają. Natomiast dzięki wiedzy oraz doświadczeniu jego dziadka, zwraca uwagę na aspekty techniczne, które mogą mieć bezpośredni wpływ na chorobę białych rąk. – Problem tkwi w kole zamachowym*, które nie jest poprawnie zrównoważone. To sprawia, że przy wysokim RPM** silnik wibruje wraz z kierownicą. Tak więc można uznać, iż winni są twórcy silników, którzy źle wykonali swoją pracę, gdyż przeoczyli tę kwestię. Zazwyczaj próbują oni to wyrównać, lecz nie mają pojęcia o tym, jak wykonać to prawidłowo – twierdzi Henrik, zagłębiając się w dalsze szczegóły – Koło zamachowe powinno być zamontowane w kącie poza centrum. Gdy RPM jest wysokie, waga tego koła stabilizuje się i drgania ustają. W momencie, kiedy jest to wykonane prawidłowo, czasami wydaje się jakby silnik zatrzymywał się, stojąc na starcie. Samo koło zamachowe ma około 8-9 kilogramów. W ruchu prawdopodobnie waży parę ton, tak więc mamy do czynienia z kilkoma tonami wibracji, nad którymi możemy nie mieć kontroli. Natomiast tłok w środku silnika na wysokim RPM przy starcie przybiera ciężar około 6 ton. Poza startem waży zaledwie kilka gramów. Ludzie mają tendencję do zapominania o prawdziwej mocy metalu w ruchu – podkreśla były norweski żużlowiec.

Nie tylko Henrik Bauer Hansen szuka źródła powikłań. Czyni to także Paweł Stasiak. Lekarz upatruje ich w tym, co kryje się w zawodniku, jego przeżyciach m.in. w dniu meczowym – Jeśli chodzi o żużlowców, mamy dwie przyczyny wywołania – emocje i zimno – mówi lekarz. – Czytałem o teorii, że blednięcie jest wynikiem tego, że krew nie dopływa do końców palców. Za nią stoi układ nerwowy współczulny, tzw. sympatyczny. On jest układem walki, ucieczki, nie mamy na niego wpływu. Przy dużych emocjach, adrenalinie, jest on odpowiedzialny za bodźcie, które wywołują u nas emocje. Mamy stadium centralizacji krążenia – krew ucieka od teoretycznie niepotrzebnych miejsc, jakimi są palce, mamy wyostrzone zmysły, podwyższone tętno. Pośrednio może to wpływać na pojawienie się objawu Raynauda.

Henrik Bauer uważa, że jego dziadek, Aage Hansen (który był żużlowcem), uchronił go przed chorobą wibracyjną za pomocą doświadczenia oraz przykładaniu wagi do najmniejszych szczegółów w trakcie tworzenia jego własnych silników. – On i jego przyjaciel, Per Aulie, również tuner żużlowy, zawsze stabilizowali koła zamachowe. Dziadek Aage był doradcą technicznym przez 35 lat w fabryce Suzuki. Pracował również w fabrykach motocykli BMW, czy Vespy. Z kolei jego stopień naukowy zdobył na silniku Rolls Royce v12 Spitfire. Przez wiele lat obserwowałem jego pracę, jednocześnie chłonąc naukę.

Niestety, ciężko uniknąć tego schorzenia, zwłaszcza jeśli ktoś w rodzinie miał z nim styczność. Nie wiąże się więc ono jedynie ze złymi silnikami. Jak mówi Paweł Stasiak, jest to niejako wbudowane w nas, w sposób jaki nasz organizm reaguje na emocje. – Chorobie Raynauda nie da się zapobiegać, jest w ¼ przypadków dziedziczona. Można unikać emocji, można nosić rękawiczki. Na zespół Raynauda nie mamy wpływu. Czysta choroba to taka nasza uroda, że pod wpływem emocji dostajemy skostniałych, szarych palców. Da się też to podzielić na etapy – skostnienia, zblednięcia, zasinienia, przekrwienia, które trwa do kilkudziesięciu minut, ale głównie pacjenci mówią o tym, że palce robią się fioletowo-sine i pojawia się uczucie mrowienia, zesztywnienia.

Osobom, które mają lub miały do czynienia z objawem Raynauda, radzimy udać się do lekarza. Może znaczyć on „jedynie” chorobę, która jest uciążliwa, ale nie niesie za sobą rażących konsekwencji, jednak może też oznaczać zespół Raynauda, który wskazywałby na poważniejsze schorzenie.

*Koło zamachowe silnika – ciężkie koło obrotowe w maszynie, które służy do zwiększenia pędu maszyny i tym samym zapewnia większą stabilność lub rezerwę dostępnej mocy podczas przerw w dostarczaniu energii do maszyny

**RPM – obroty na minutę

Angelika Garczyk
Mateusz Dziopa

fot. Róża Koźlikowska