Rolnicki stawia wszystko na jedną kartę. „Zainwestuję spore środki”

Patryk Rolnicki postanowił opuścić swój macierzysty klub i przenieść się do Grudziądza. W drużynie Roberta Kempińskiego junior z Tarnowa chce się odbudować i skuteczniej niż w tym roku powalczyć w PGE Ekstralidze. – Na pewno będę musiał się przygotować zupełnie inaczej niż do sezonu 2018 – mówi w rozmowie ze speedwayekstraliga.pl nowy zawodnik MRGARDEN GKM-u.

Rafał Martuszewski: 16 listopada wziąłeś udział w Gali GKM Grudziądz. Zaprzyjaźniłeś się już z nowymi kolegami?

Patryk Rolnicki: Miałem okazję poznać większość ludzi pracujących w klubie. Myślę, że z wszystkimi będziemy się bardzo fajnie dogadywać, bo każdy w Grudziądzu jest pozytywnie nastawiony. Spodziewam się pozytywnej współpracy.

Były już jakieś pierwsze rozważania na temat taktyki i zestawienia par? Czy raczej za wcześnie na takie dywagacje? 

Nie, nie było rozmów na ten temat. Myślę, że takie sprawy będziemy rozważać jak już wyjedziemy na wiosnę na tor. Pierwsze sparingi, pierwsze treningi pokażą na co stać każdego z nas. Wtedy też trener za pewne podejmie decyzje jak to może wyglądać.

Pewnie już wiele osób cię o to pytało, ale dlaczego wybrałeś akurat klub z Grudziądza?

Mimo, że ofert miałem sporo to już na pierwszym spotkaniu w Grudziądzu przedstawiono mi konkrety. To było miłe spotkanie w dobrej atmosferze. Rozmowy trwały może 40 minut i wszystko zostało ustalone. Już wtedy wiedziałem, że rok 2019 spędzę właśnie w GKM-ie, a działaczom klubu zależało na tym transferze.

Były jakieś propozycje z pierwszoligowych klubów?

Pierwszoligowych ofert nie brałem w ogóle pod uwagę. Jeśli miałbym jeździć na zapleczu PGE Ekstraligi to tylko w Tarnowie. Ja jednak chciałem ścigać się z najlepszymi. Gdyby tak nie było, nie podejmowałbym żadnych rozmów oprócz oczywiście tych z tarnowskim klubem.

A propos Tarnowa. Do ekipy MRGARDEN GKM-u dołączył także były już kapitan Unii – Kenneth Bjerre. Ma to jakieś znaczenie w kontekście chociażby aklimatyzacji w nowym otoczeniu?

Fajnie, że dalej będziemy jeździć z Kennethem w jednej drużynie. Znamy się trochę, więc ta sytuacja jest z korzyścią dla mnie. To jednak nie znaczy, że będę się trzymał jakoś blisko Kennetha, bo znam tam wielu innych chłopaków, Kamila Wieczorka, czy Marcina Turowskiego. Z seniorami też się poznamy lepiej i będziemy pracować na jak najlepszy wynik.

W rozmowach kontraktowych padło zapewnienie o miejscu w składzie meczowym?

Nikt mi niczego nie obiecywał, ani nie mówił, że mam się czuć pewnie. To ja jestem pewny siebie i wiem, że stać mnie na to, żeby nie tylko wywalczyć sobie miejsce w składzie, ale i robić ważne dla drużyny punkty.

Wiadomym jest, że grudziądzki tor przypomina trochę ten tarnowski. Czy miało to wpływ na wybór właśnie tej oferty?

Rodzaj nawierzchni nie miał żadnego znaczenia przy wyborze oferty z Grudziądza. Fakt faktem, tamtejszy tor jest bardzo podobny do tarnowskiego, bo jest długi i twardy. Objadę tam kilka treningów i z pewnością szybko się dopasuję.

No to pomówmy trochę o przygotowaniach. Sprzętowo będą jakieś zmiany w porównaniu do roku 2018?

Silniki będę miał od polskich i zagranicznych tunerów. Na pewno będę musiał się przygotować zupełnie inaczej niż do sezonu 2018. Wiadomo jaki on był w moim wykonaniu. Zainwestuję naprawdę duże środki w sprzęt, bo po prostu stawiam wszystko na jedną kartę.

To w końcu twój ostatni rok na pozycji juniorskiej. Dobry wynik może zaowocować ciekawym kontraktem za rok…

To też, jednak staram się skupiać przede wszystkim na tym sezonie, który jest przed nami. Chcę zrobić dobry, fajny  wynik, a jak będzie on dobry w PGE Ekstralidze to da mi to lepszą pozycję w dalszej karierze już jako senior.

W ogóle żużlowcy stawiają sobie sztywne cele biegopunktowe? Jest jakaś średnia, którą chciałbyś osiągnąć?

Pewnie każdy chciałby mieć średnią powyżej 2,0 – 2,5 punktu na bieg. Ja jednak jestem przekonany, że jeśli dobrze przygotuję się do sezonu sprzętowo, fizycznie, a przede wszystkim mentalnie to będzie dobrze i nie bardzo będę musiał patrzeć na swoją średnią, choć mam nadzieję, że będzie ona zadowalająca.

Wracając do twojej nowej drużyny – mówi się w klubie o play-offach?

O tych play – offach to bardziej się w mediach pisze. W klubie jednak nie ma specjalnego nacisku na czwórkę, w kontekście katastrofy przy ewentualnym jej braku. Wiadomym jest, że byłoby fajnie, aby Grudziądz wreszcie po awansie był w play-off i powalczył o coś więcej niż na przykład utrzymanie. Będziemy robić wszystko, żeby tak właśnie było.

W GKM-ie z młodzieżą bardzo dużo pracuje Robert Kościecha. Szykuje się chyba ciekawa współpraca?

Z trenerem Kościechą to już nawet w tym roku miałem okazję „popracować”. Nawet jako trener klubu z Grudziądza na zawodach młodzieżowych podpowiadał mi wiele rzeczy i dzięki temu moja jazda była lepsza. Myślę, że tym bardziej współpraca w jednej drużynie będzie owocna.

fot. Janusz Tokarski