Jak to jest być w teamie syna? „Emocje są dużo większe”

Na żużlowych torach ojcowsko – synowskie duety to z reguły przepis na spory sukces. Mamy przecież team Zmarzlików, Dudków, czy jeszcze wcześniej Drabików i Pawlickich. Wymienieni żużlowcy współpracują, albo współpracowali niegdyś ze swoimi ojcami, a dziś ich nazwiska wiele znaczą w środowisku. Teraz do tego grona dołącza także team Cierniaków.

Mirosława Cierniaka, byłego już kierownika Grupy Azoty Unii Tarnów, niegdysiejszego zawodnika tego klubu zapytaliśmy jak wygląda współpraca na linii ojciec – syn, szczególnie u progu tak świetnie zapowiadającej się kariery. Mateusz Cierniak w sezonie 2018 zdołał zadebiutować na ligowych torach, kiedy w barażu o Nice 1. LŻ zdobył dla Ostrovii płatny komplet punktów. – Współpraca wygląda bardzo prosto, według wypracowanego schematu – opowiada Cierniak senior. – Kiedy Mateusz startował jeszcze w zawodach w mini żużlu, mieliśmy możliwość wypracowania i przetestowania pewnych rozwiązań, które stosujemy do dnia dzisiejszego – dodaje.

Tyle jeśli chodzi o techniczne sprawy. Wydaje się, że zupełnie trudniej jest zapanować nad sferą emocjonalną. – Jeśli chodzi o emocje to oczywiście odczuwam dużo większe niż kiedy ja sam startowałem. Wtedy, gdy wyjeżdżałem na tor nie zastanawiałem się na tym, że ktoś się stresuje, bo najzwyczajniej skupiałem się na sobie. W przypadku Mateusza potwierdza się to, co kiedyś powiedział mi tato Patryka Dudka – Sławek: „Zobaczysz jak Mateusz dorośnie i zacznie się na poważnie ścigać to te emocje będą dużo większe niż wtedy, kiedy sam jeździłeś. Ty już doświadczyłeś pewnych rzeczy, wiesz jak boli każdy upadek, defekt, niepowodzenie podczas wyścigu, czy wreszcie w całych zawodach”.

Team Cierniaków to jednak nie tylko dwie osoby. – W nowym sezonie wszystko będzie wyglądało podobnie do tego, który niedawno się zakończył. Silniki dla Mateusza będzie przygotowywał pan Jacek Rempała, a na zawody będzie jeździł z nami mechanik Krzysiek Cichy oraz trener Paweł Baran, który ma duży wpływ na dotychczasowe sukcesy Mateusza – kończy Mirosław Cierniak.

fot. Mateusz Dzierwa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *