Środowisko sportowe zjednoczone we wsparciu dla Tomasz Golloba. Gwiazdy sportu i dziennikarze wzięli udział w charytatywnym turnieju „Gramy dla Tomka”, który odbył się w bydgoskiej „Łuczniczce”.

Sprzedane bilety, aukcje… środowisko sportowe wspiera Tomasz Golloba w każdy możliwy sposób. 16 grudnia w Bydgoszczy odbył się turniej „Gramy dla Tomka”, w którym wzięły udział wszystkie kluby PGE Ekstraligi, dziennikarze i gwiazdy sportu.

Oprócz wsparcia finansowego, turniej miał wesprzeć również mentalnie. Słowa wsparcia przekazali za pomocą nagrań m.in. Tony Rickardsson, Jason Crump i Hans Nielsen – Dziś gramy w szczytnym celu, dla Tomka. Chcemy go wesprzeć żeby wierzył, by się nie poddawał. Jesteśmy z nim i o to chodzi – mówił Robert Kościecha. Najbardziej wzruszające słowa padły z ust Piotra Protasiewicza. – Nie kibicowałem ci w trakcie kariery, bo napsułeś mi wiele krwi wygrywając ze mną. Powiedziałem ci już to w szpitalu, że po latach doceniłem to, że walczyłem z tobą – najczęściej nieskutecznie – przez wiele lat. Nawet żona rozmawiając ze mną przed przyjazdem tu dodała, że wiele razy wpływałeś negatywnie na nasze życie rodzinne, bo wracałem do domu zdenerwowany. Ona cię szczerze pozdrawia i życzy powrotu do zdrowia. Teraz jednak patrzę na to wszystko – na nasze kariery – zupełnie inaczej. Nie ma – i mówię to zupełnie serio – zawodnika, który potrafiłby dokonywać na torze takich wyczynów jak ty. Walcz!

fot. Klaudia Małyszka

Czy środowisko żużlowe jest piłkarsko utalentowane? To coś, co zastanawiało mnie przed turniejem. W wyemitowanym przez TVN wywiadzie przed turniejem Bartosz Zmarzlik w swoim stylu przyznał, że „do piłki nigdy go nie ciągło”. Okazuje się, że nie było tak źle. Świetnie radzili sobie Patryk Dudek i Piotr Protasiewicz, a i przedstawiciele innych klubów PGE Ekstraligi nie byli gorsi. – Zdecydowanie lepiej nam wychodzi na torze, ale oczywiście w piłkę też lubimy grać. Nie robimy tego zawodowo, więc zapewne dlatego dziś nie wyszliśmy z grupy, ale  następnym razem będzie lepiej – mówił Bartosz Smektała. Unia jak to Unia – stanowiła monolit. Niełatwo było Smykowi wskazać leszczyńskiego Messiego – No nie wiem. Na pewno bramkę strzelił Szymek Szlauderbach. Byliśmy zgraną ekipą, ale zabrakło trochę szczęścia – stwierdził. Jednym z lepiej bawiących się był Robert Kościecha, którego tradycyjnie nie opuszczał uśmiech. – Kiedy przyjeżdża się na mecze jest duży stres, dziś na luzie, gramy po przyjacielsku – opowiadał po jednym ze spotkań. Trener juniorów GKMu powiedział mi kiedyś, że lubi oglądać piłkę na najwyższym poziomie. Musiałem spytać więc o jego turniejowe statystyki. – Na razie strzeliłem jedną bramkę – odpowiedział, po czym, w kolejnym meczu dorzucił jeszcze asystę.

Zmiana toru na halę nie przeszkodziła Robertowi Kempińskiemu, który żył przy linii bocznej niczym niejeden piłkarski szkoleniowiec. Robert Kościecha zapytany o to czy widzi w trenerze GKMu nowego Jose Mourinho odpowiedział krótko – Tak, wszystko jest ok. Trener fajnie się bawi, jest świetna atmosfera.

Turniej padł łupem drużyny Handball Legends. Znakomita forma Sławomira Szmala przyniosła triumf. W finałowym spotkaniu piłkarze ręczni pokonali Get Well Toruń. Trzecie miejsce wywalczyli w rzutach karnych bydgoscy mechanicy, którzy zwyciężyli z Falubazem.