#BusyWszędzie(3): Unia bez planów na awans, ale z nadzieją na większą współpracę z miastem

W Tarnowie coraz mniej znaków zapytania. Drużyna w przyszłym sezonie powalczy na pierwszoligowym froncie, jednak wszystko wskazuje na to, że przed spadkowiczem z PGE Ekstraligi nie będzie postawionego konkretnego celu, a już na pewno nie będzie nim powtórny awans do najwyższej klasy rozgrywkowej. Z drużyną pożegnał się już Jakub Jamróg, a praktycznie przesądzone jest także odejście Patryka Rolnickiego. Do Unii mają wrócić za to jej niedawni zawodnicy – Peter Ljung i Artur Czaja.

– Nadal chcę się rozwijać, więc pozostaję na kolejny sezon w PGE Ekstralidze. To był jeden z powodów podjęcia takiej, a nie innej decyzji. Dziękuję kibicom Unii Tarnów za wspaniały doping przez te ostatnie dwa sezony. Mam nadzieję, że drużyna Grupa Azoty Unia Tarnów szybko powróci do PGE Ekstraligi, bo tam jest miejsce Tarnowa! – obwieścił na swoim oficjalnym koncie facebook’owym Jakub Jamróg, który tym samym potwierdził wcześniejsze spekulacje odnośnie swojej przyszłości. W podobnym tonie wychowanek tarnowskiego klubu wypowiedział się na piątkowym spotkaniu ze sponsorami i przyjaciółmi Unii Tarnów, dziękując im za wsparcie w sezonie 2018. Nieoficjalnie mówi się, że w listopadzie Jamróg ma zostać ogłoszony jako nowy zawodnik wrocławskiej Sparty.

To nie jedyna rozłąka z tarnowskim podwórkiem. Media już od dawna spekulują, że Unię opuści także Patryk Rolnicki, który dalej chce próbować swoich sił w konfrontacji z juniorami w PGE Ekstralidze. Wobec tego tarnowianie w sezonie 2019 korzystać będą przede wszystkim z pary Mateusz Cierniak – Dawid Rempała. Kibice w szczególności liczą na tego pierwszego, który już zdołał zadebiutować w lidze w barwach Ostrowa. W rewanżowym meczu barażowym o pierwszą ligę zdobył dla Ostrovii płatny komplet punktów i przykuł uwagę całego żużlowego środowiska. Mimo starań wielu klubów Cierniak zostanie w Tarnowie, gdzie od zawsze marzył startować. Seniorską grupę tworzyć mają Artur Mroczka (ważny kontrakt), Artur Czaja, Peter Ljung, Wiktor Kułakow. Spekuluje się, że tym piątym będzie Daniel Kaczmarek.

Unia ciągle boryka się ze sporymi problemami, które ciągną się za klubem z małopolski długimi latami, więc i na koniec obecnego sezonu trudności – głównie tych finansowych – nie brakuje. Wszyscy jednak są dobrej myśli, że brakujące w kasie środki uda się znaleźć na czas, a skład, który powoli się krystalizuje pozwoli stworzyć ciekawe dla kibica widowisko na pierwszoligowym froncie. Tylko tyle i aż tyle. Wiadomym jest już na pewno, że tarnowianie nie będą spieszyć się z powrotem do żużlowej elity. Z klubu jasno wypływają sygnały, że aby móc myśleć o PGE Ekstralidze na większe wsparcie żużla musi zdecydować się tarnowski ratusz. Magistrat w ostatnim czasie nie wykazywał szczególnej aktywności w tym zakresie, a wielce prawdopodobnym jest, że dotychczasowy prezydent miasta pozostanie na swoim stanowisku na kolejną kadencję. Do tego wszystkiego, jak bumerang wraca sprawa remontu stadionu, którego koncepcję przebudowy zmieniano już kilkukrotnie i nawet najbardziej ufni w inwestycję kibice teraz powątpiewają w jej powodzenie. A przekaz z klubu jest jasny – żeby powalczyć o ekstraligę Unia Tarnów musi mieć nowy lub poważnie zmodernizowany stadion.

Gorzki smak spadku z PGE Ekstraligi po części niweluje niewątpliwy sukces Grupy Azoty Unii w finale DMPJ. Złoto młodzieżowej drużyny z Tarnowa odbierany jest wśród sponsorów jako spory sukces, więc szkolenie młodych adeptów w miniżużlowej szkółce UKS Jaskółki będzie kontynuowane. Z resztą chętnych na rozpoczęcie przygody z żużlem w dalszym ciągu nie brakuje. To dobry prognostyk dla klubu na kolejne lata.

fot. Mateusz Dzierwa