Mikkel Michelsen w składzie Grupy Azoty Unii Tarnów ostatni raz pojawił się 25 czerwca w przegranym mecz w Gdańsku. Mimo, że od tamtego czasu zespół Pawła Barana nie doznał porażki, trener tarnowian skreślać żużlowca nie zamierza. – Nigdy nie zamykam takich spraw definitywnie – mówi Paweł Baran.  

Wszystko zaczęło się w czerwcowym meczu ze Zdunek Wybrzeżem. Mikkel Michelsen i jadący z nim w parze Jakub Jamróg stoczyli ze sobą zażartą, bratobójczą walkę na torze. Duńczyk miał pretensje do kolegi także po jednym z kuriozalnych biegów. To był moment przełomowy, bo z usług Michelsena zrezygnowano. Czy słusznie? – Ja nie chcę krytykować i oceniać zawodników w ten sposób. Każdy jest na swój sposób charakterny i ma swój temperament. W pewnym momencie ktoś zawsze może nie wytrzymać, coś powiedzieć lub zrobić – stwierdza Paweł Baran.

W mediach i na forach internetowych zdania kibiców z Tarnowa są podzielone, ale szkoleniowiec przekonuje, że pewne decyzje musiały zapaść. – Głupio jest to odbierane, że ja obraziłem się na Mikkela, bo tak naprawdę o co miałem się na niego obrażać? Odpowiadam za całą drużynę i równie dobrze mogę postawić na Mikkela, czy kogoś innego, a w decydującym momencie ten ktoś zawiedzie. Kibice mogą później powiedzieć, że Paweł Baran nie osiągnął celu. Po meczu w Gdańsku wyciągnęliśmy wnioski, drużyna się scaliła i do tej pory nie przegraliśmy żadnego meczu. Mikkel pewnie się złości, bo po prostu nie jeździ. Gdyby jeździł mówiłby pewnie coś całkiem innego, a złe rzeczy mówiłby zawodnik, który akurat siedzi. To są ciężkie decyzje, ale ktoś musiał tę rolę dostać – zaznacza.

Pomimo trudnych relacji klubu z zawodnikiem Michelsen pojawił się w Łodzi przed półfinałowym meczem Unii z Orłem. W przypadku problemów logistycznych Kennetha Bjerre, ten miał go zastąpić. – Już w połowie ubiegłego tygodnia wiedzieliśmy, że Kenneth nie pojedzie w Togliatti, ale w sobotę miał mecz w Anglii. Gdyby tak z jakichś powodów samolot nie wystartował? Albo gdyby Bjerre miał upadek w tamtym meczu? – wyjaśnia przyjazd żużlowca Paweł Baran. – Ciężko byłoby w dniu meczu dzwonić i ściągać zawodnika, tym bardziej, że zawody były tak wcześnie. Mikkel jest naszym zawodnikiem i powołaliśmy go, żeby się stawił w Łodzi. Gram w otwarte karty z zawodnikami. Nie powiem mu „przyjedź, pojedziesz”, a potem „sorry, jednak nie jedziesz” – dodał, tłumacząc, że Duńczyk doskonale wiedział w jakiej roli znalazł się w niedzielę.

Czy to oznacza, że dni Michelsena w Unii Tarnów są policzone? – Ja nigdy nie zamykam takich spraw definitywnie. To jest żużel i naprawdę różnie może być, dlatego staram się do tego podchodzić spokojnie – kończy szkoleniowiec.

Według moich informacji Mikkel Michelsen ma pojawić się w Tarnowie 1 września na organizowanym przez klub grillu dla kibiców. Udział w nim wezmą wszyscy zawodnicy „Jaskółek” za wyjątkiem Kennetha Bjerre.

fot. Jarek Kras

Jesteś offline. Połącz się z siecią i spróbuj ponownie