Na rynku gier żużlowych coraz mniejsza pustka. Racja, cały czas są to produkcje niszowe, nastawione przede wszystkim na konkretnego odbiorcę jakim jest kibic czarnego sportu, ale coraz częściej są one realizowane z dużą starannością i dbałością o szczegóły. Przez ostatnich kilka tygodni tłukłem do zmęczenia jedną z nich. Speedway Challenge 19 stanowi kontynuację serii zapoczątkowanej przez Berobasket kilka lat wstecz. Wniosek? Odsłona z etykietą “19” to rozrywka w pełni znaczenia tego słowa.

Jakiś czas temu pisałem o pierwszej wersji Speedway Challenge Kariera, która inaczej niż debiutancka SC dawała nam możliwość kierowania stworzoną przez siebie postacią (recenzja TUTAJ) W SC19 w zasadzie jest podobnie, choć gra scala oba poprzednie projekty i daje również możliwość prowadzenia własnego klubu, o czym napiszę może następnym razem.

No więc jak to wygląda? Rozgrywkę zaczynamy od wybrania drużyny, w której spróbujemy musimy zdać licencję i rozpoczniemy swoją długą, wyboistą drogę do wielkiej kariery. Nie bez znaczenia jest też poziom trudności, który wybierzemy spośród trzech: łatwy, normalny i trudny. Zaznaczam, że zdecydowanie najwięcej frajdy zapewnia ten ostatni. Po zdaniu licencji podpisujemy nasz pierwszy kontrakt i zaczynamy rywalizację jako nieopierzony junior. Od wyników jakie będziemy osiągać w poszczególnych zawodach zależy to, czy będziemy brani pod uwagę do zestawienia ligowego. Bo dopiero tam możemy konkretniej zarobić ($!).

Na początku gry dysponujemy określonym budżetem, który należy wydawać rozsądnie, a już na pewno nie roztrwaniać na głupoty. Sklep z żużlowymi akcesoriami oraz niezbędnym wyposażeniem żużlowego BHP oferuje pełny asortyment. Stoiska z ubraniami nie należy omijać, bo ewentualna kontuzja może wykluczyć naszego młodzieńca na długie tygodnie, a to już znacznie utrudnia szanse na szybkie zaistnienie. Analogicznie jak w wersji poprzedniej mamy do wyboru szereg modeli silników (przystosowanych do różnego typu nawierzchni), sprzęgieł, opon, itd. Nowością jest właśnie ogumienie, które również należy dobierać pod kątem toru na jakim przychodzi nam się ścigać.

To nie koniec zmian, a kolejne są jeszcze ciekawsze. Bardzo istotnym w trybie kariery jest posiadanie własnego menadżera, odpowiedzialnego za kraj, w którym chcemy startować. Na przykład, dla ligi polskiej warto zatrudnić polskiego menago, który będzie przynosił oferty dla naszego zawodnika. W międzyczasie menedżera warto wysyłać na szkolenia i podnosić jego kwalifikacje tak, aby kolejne oferty były dla nas korzystniejsze. Oczywiście szkolenia kosztują, więc należy to robić z głową. Kasę wydać musimy także na transport. Młody żużlowiec, który dopiero co rozpoczął przygodę ze speedwayem musi podróżować autobusem, a co za tym idzie na zawody może zabrać ograniczoną ilość części zapasowych (a te się baaaardzo przydają). Bez obaw. Kilka sezonów dobrej jazdy i można dorobić się konkretnego busa, z konsolą PlayStation w środku. Taka żużlowa incepcja. 😎 O samochód musimy też dbać, ale to chyba nie zaskoczenie?

Sama jazda to już bajka. Tory są naprawdę zróżnicowane i wyłapanie odpowiednich ścieżek wymaga ogrania. Dla jednych to będzie kilka kółek testowych (w grze mamy możliwość odbycia próby toru), inni optymalnego toru jazdy będą szukać jak Indiana Jones zaginionej Arki. Poziom SI rywali jest wymagający, a ich jazda często agresywna i na granicy jazdy faul. Trzeba mieć się na baczności, bo nawet pewne prowadzenie za moment może okazać się tylko złudzeniem. To jednak jest wielkim atutem gry, a nie jej słabością. Tak jak w poprzedniej wersji SC należy uważać na jazdę przy krawężniku. Łatwo bowiem wyjechać poza tor i zostać wykluczonym, a sędzia inaczej niż zupełnie jak w realu, telefonu od nas nie odbierze. Dodatkowo od czasu do czasu przyjdzie nam ścigać się w mniej lub bardziej intensywnym deszczu. Wpływ niekorzystnej aury na nawierzchnię jest żaden, a trudność wynika jedynie z wkurzających i zasłaniających ekran kropel wody. Mniej więcej jak zachlapane gogle podczas jazdy.

Wyścigi możemy odbywać na dwa, a właściwie trzy sposoby. Pierwszy i drugi to dwie różne kamery (tradycyjna z góry i zza pleców), trzeci zaś to automatyczne rozstrzygnięcie bez konieczności jazdy. Interfejs jest przyjazny, stylizowany na rysunek rodem z kreskówki od Cartoon Network. W porównaniu do poprzedniczki poprawiono wgląd do wszelakich statystyk, historii kariery, transferów, czy wreszcie składu drużyny, w której startujemy. Dzięki temu przed decyzją o podpisaniu kontraktu możemy ze spokojem sprawdzić jaką sportową siłą dysponuje nasz przyszły pracodawca.

Po rozegraniu kilku sezonów zawodnik Rafał Martuszewski jest dwukrotnym mistrzem świata i liderem drugoligowej (odpowiednik Nice 1. LŻ) ekipy z Tarnowa, do której przyszedł z celem wywalczenia awansu do najwyższej klasy rozgrywkowej. Chyba się uda. Wydaje się, że 24-letni zawodnik już osiągnął wszystko, co było do zdobycia (w tym mistrzostwo Polski z Zieloną Górą), ale gra nie męczy i nie nudzi, a wręcz przeciwnie jest świetnym urozmaiceniem w poczekalni, podróży, czy lekiem na bezsenność. Warto dodać, że twórcy gry nie spoczęli na laurach i ciągle dbają o rozwój swojego produktu. Kilka dni temu nawiązali współpracę z TŻ Ostrovią, w której barwy możemy ubrać naszego żużlowca. Minusem jest na pewno ciągle ograniczona liczba dostępnych torów, ale i to sukcesywnie jest uzupełniane.

Na koniec sprawy techniczne. Speedway Challenge 19 dostępna jest w wersji na Androida i iOS. Grę w podstawowym jej zakresie (wyzwania) możemy pobrać za darmo ze strony Berobasket.pl lub sklepu Google Play, lecz tryb ligowy i kariery wymaga odblokowania za pomocą dostępnych w grze mikropłatności. Cena? 14,99 PLN za wersję na Androida i 18,99 PLN na iOS. Gra warta świeczki, tym bardziej, że spośród produkcji na urządzenia przenośne konkurencji specjalnie nie widać, a i duże produkcje (np. SGP15 od Techlandu) grywalności mogą pozazdrościć. Choć, to już kwestia gustu każdego z graczy. 🙂

Ocena: 9/10

Jesteś offline. Połącz się z siecią i spróbuj ponownie