
Australijczyk Brady Kurtz wygrał drugą, sobotnią rundę zmagań w Manchesterze i tym samym wysforował się na prowadzenie w cyklu Speedway Grand Prix. Za jego plecami, po bardzo emocjonującym finale znaleźli się Michael Jepsen Jensen i Bartosz Zmarzlik. – Jechałem we wszystkich finałach w Manchesterze, ale dopiero teraz udało mi się zwyciężyć. Dlatego to dla mnie wyjątkowy moment – mówił na gorąco po zawodach zwycięzca.
Finał sobotniego turnieju na torze Belle Vue był niezwykle widowiskowy. Zawodnicy tasowali się i zajmowali różne miejsca w trakcie trwania biegu. Ostatecznie wygrał najszybszy tego dnia Brady Kurtz. – Nie wiem jeszcze dokładnie, co wydarzyło się w finale, bo nie widziałem powtórki. Fatalnie wystartowałem, ale byłem spokojny, startując z czwartego pola. Wiedziałem, że jeśli uda mi się napędzić po szerokiej, będę bardzo szybki. Potrzebowałem kilku okrążeń, by znaleźć odpowiednią ścieżkę, ale w końcu zobaczyłem wolne miejsce i wyszedłem na prowadzenie. Jestem z tego naprawdę szczęśliwy – skomentował Australijczyk ostatni wyścig dnia.
Czy występ w Manchesterze wymagał od lidera cyklu niestandardowego podejścia? – Gdybym przyjechał tutaj z takim samym ustawieniem jak na ligowy mecz w Belle Vue, na pewno nie wygrałbym finału. Wiele nauczyłem się jednak podczas piątkowych zawodów. Nie miałem wtedy odpowiedniej prędkości i nie wychodziły mi starty. W sobotę było pod tym względem znacznie lepiej – stwierdził, dodając jednocześnie, że zwycięstwo było dla niego szczególnym osiągnięciem. – Jechałem we wszystkich finałach w Manchesterze, ale dopiero teraz udało mi się zwyciężyć. Dlatego to dla mnie wyjątkowy moment.
Następna runda Speedway Grand Prix odbędzie się we Wrocławiu, czyli domowym torze Kurtza, który w Polsce reprezentuje barwy BETARD SPARTY Wrocław. – Cieszę się na kolejne rundy i na wyjazd do Wrocławia. Chcę przede wszystkim zachować regularność, awansować do finałów i zdobywać punkty. Do końca sezonu jeszcze bardzo długa droga – zakończył lider mistrzowskiego cyklu.
fot. Brady Kurtz Racing
Zobacz też: