Mimo wysokiej porażki w meczu na szczycie Nice 1. LŻ trener Mirosław Kowalik ma nadzieję, że w ewentualnym finale w Tarnowie jego zespół pokaże się ze znacznie lepszej strony. – Jesteśmy o jeden krok mądrzejsi – stwierdził po meczu szkoleniowiec Zdunek Wybrzeża Gdańsk.

Od samego początku spotkanie układało się pod dyktando Grupy Azoty Unii Tarnów. Zespół Mirosława Kowalika błądził w poszukiwaniu ustawień i ostatecznie przegrał wysoko 53:37. Nie zawiódł tylko lider Zdunek Wybrzeża Gdańsk – Anders Thomsen, który wywalczył 15 punktów. – Generalnie poza Thomsenem, który jeździł dzisiaj świetnie i mijał wszystkich na trasie, wszyscy pojechali słabiej – podkreślił szkoleniowiec. – Sugestie Andersa w sprawie ustawień, które przekazywał kolegom niewiele dały. Po prostu inne motocykle, inny tor, inny zawodnik i to się tak łatwo nie da przełożyć. Pozostała część drużyny pojechała poniżej oczekiwań. Nie ma co ganić kogokolwiek, a wyróżnić można tylko właśnie Thomsena – dodał.

Mimo porażki gdańszczanie w dalszym ciągu uważani są za faworytów do jazdy w wielkim finale Nice 1. LŻ. Ich rywalem najprawdopodobniej byłaby właśnie drużyna z Tarnowa. – Tak bym sobie życzył, żebyśmy się w tym finale jednak znaleźli. Wiele rzeczy na to wskazuje, jednak sezon zasadniczy się jeszcze nie skończył. Spróbujemy zrobić wszystko, żeby w tym finale pojechać – powiedział Kowalik.

Opiekun drużyny z Gdańska liczy na to, że w przypadku ponownej wizyty na torze w Tarnowie jego zespół nie popełni już tak rażących błędów. – Jeżeli spotkamy się z Tarnowem w finale i pojedziemy tutaj ponownie, to na pewno jakieś wnioski dzisiaj wyciągnęliśmy i czegoś się nauczyliśmy. Jesteśmy o jeden krok mądrzejsi, a na ile się to przełoży na naszą lepszą postawę to zobaczymy. Bo jeśli do tego meczu finałowego tutaj dojdzie, będzie on decydował o wejściu do PGE Ekstraligi. Musimy teraz usiąść i mocno podyskutować – zakończył.

Czytaj także na przeglądsportowy.pl

fot. Sebastian Siedlik

Jesteś offline. Połącz się z siecią i spróbuj ponownie