Z trzema juniorami w składzie krakowska Arge Speedway Wanda nie była w stanie nawiązać równorzędnej walki z liderem Nice 1. LŻ i przegrała wysoko 61:29. W trwającym niemal dwie i pół godziny meczu doszło do kilku dziwnych upadków. Gorąco w Tarnowie przywitano Ernesta Kozę.

W pierwszym pojedynku obu ekip górą byli żużlowcy z Krakowa. 17 kwietnia dość niespodziewanie wygrali oni u siebie 46:44, czym zasygnalizowali swoje wysokie aspiracje na sezon 2017. Rzeczywistość pokazała jednak, że droga do play-off jest wyboista i w ostateczności prowadzi także przez Tarnów. Wanda wciąż mogła marzyc o rundzie finałowej, lecz do tego potrzebowała zwycięstwa na terenie lidera. Pomóc w tym mieli tarnowscy wychowankowie w składzie Arge Speedway Wandy – Ernest Koza oraz juniorzy Piotr Pióro i częściowo wychowany przez Mirosława Cierniaka Kamil Kiełbasa (później żużlowego fachu uczył się w szkółce Janusza Kołodzieja). Pojawiła się też spora przeszkoda. Kontuzjowanego Nikołaja Busk Jakobsena zastąpił kolejny młodzieżowiec Eryk Borczuch. Tyle teorii.

Praktyka pokazała, że sportowo oba zespoły dzieli przepaść. Już po pierwszych czterech biegach tarnowianie uzyskali dziesięciopunktową przewagę. Jedyny sensowny wynik w tej serii goście zawdzięczali słabej postawie Artura Czai, kiedy w 3. wyścigu przyjechał ostatni i padł remis. Wychowanek Włókniarza Częstochowa w ogóle jeździł tego dnia dość dziwnie. W 5. biegu jego zbyt ambitna postawa niemal nie doprowadziła do karambolu, kiedy na drugim łuku nie opanował motocykla i upadł przed jadącym za nim Mroczką i Jensenem. Chwilę wcześniej dość agresywnie wchodził w pierwszy łuk. Generalnie do połowy zawodów upadków było sporo. Z nawierzchnią, oprócz wspomnianego Czai, szczegółowo zapoznali się także Pióro, Jamróg, Vissing, Nowiński i Rolnicki, a mecz przeciągał się w nieskończoność. Najgorszy w skutkach okazał się upadek Patryka Rolnickiego, który w 8. biegu nie utrzymał motocykla i z impetem wjechał w dmuchaną bandę. Juniora Unii z toru zabrała karetka.

Po 10. wyścigach Unia prowadziła już 37:23, a na torze rządzili bezbłędni tego wieczora Jamróg i Mroczka. Po drugiej stronie niezły występ zaliczał Ernest Koza, bardzo ciepło przyjęty przez tarnowskich kibiców. W całym meczu tylko on potrafił wygrać indywidualnie bieg dla Wandy. W biegu 11. Bjerre w duecie z Jamrogiem wygrali podwójnie i było wiadomym, że komplet punktów zostanie w Tarnowie. Przed biegami nominowanymi było już 51:27, więc w dwóch ostatnich wyścigach gospodarze tylko dokończyli dzieła zniszczenia.

GRUPA AZOTY UNIA TARNÓW: 61
ARGE SPEEDWAY WANDA KRAKÓW: 29

UNIA: Peter Ljung 8+3 (2*, 1, 1, 2*, 2*), Jakub Jamróg 13+2 (3, 3, 3, 2*, 2*), Artur Czaja 4 (0, w, 1, 3), Artur Mroczka 15 (3, 3, 3, 3, 3), Kenneth Bjerre 14 (3, 2, 3, 3, 3), Michał Nowiński 3+1 (2*, 0, 1), Patryk Rolnicki 4 (3, 1, u).
Trener: Paweł Baran

WANDA: Rasmus Jensen 8 (1, 1, 2, 1, 2, 1), Eryk Borczuch 0 (0, -, -, -), Ernest Koza 7+1 (1*, 3, 1, 2, 0, 0), Claus Vissing 6 (2, 2, 1, 0, 1, 0), Mateusz Szczepaniak 7 (2, 2, 2, u, 1), Piotr Pióro 0 (0, 0, 0), Kamil Kiełbasa 1 (1, 0, d).
Trener: Adam Weigel

Najlepszy czas: 68,98 s (Bjerre w 4. biegu)
Widzów: ok. 5000
Sędzia: Michał Sasień

fot. Mateusz Dzierwa

Jesteś offline. Połącz się z siecią i spróbuj ponownie