Dla obu ekip będzie to trudny sezon. Obie, według licznych opinii skazane są na walkę jedynie o utrzymanie w żużlowej elicie i obie ten bezpośredni pojedynek stoczą już w pierwszej kolejce ligowego sezonu 2018. Faworyta jak zawsze o tej porze trudno jednoznacznie wskazywać, choć na pewno zielonogórzanie mają w swoich szeregach zawodników dobrze czujących się na mościckim owalu. A to już spory handicap.

– Spekulacje medialne mają to do siebie, że często się nie sprawdzają. Faktem natomiast jest, że pierwszy mecz jest zawsze bardzo ważny. Dlatego zrobimy wszystko, żeby wygrać z Falubazem – powiedział kilka dni temu trener Grupy Azoty Unii Tarnów Paweł Baran. Z całą pewnością facet ma rację, bo zimą ciężko zarysowywać przebieg meczu żużlowego, który – zważywszy na kapryśną aurę – być może i tak zostanie przełożony z kwietnia gdzieś na miesiące letnie. Kto wie?

Niemniej jednak taka trochę rola mediów i obserwatorów czarnego sportu. Lubimy się bawić i przepowiadać przyszłość, choć najczęściej trafiamy kulą prosto w płot bandę. I tak oto, biorąc pod uwagę tylko ostatnie ligowe występy obecnych liderów drużyny Adama Skórnickiego można pokusić się o stwierdzenie, że ci całkiem nieźle radzą sobie w Tarnowie.

Piotr Protasiewicz
2016: 10+1 (2,2,3,1*,2)
2014: 8+1 (d,,2*,3,3,w)
2014: 10 (0,2,2,2,3,1)

Patryk Dudek
2016: 11+1 (3,3,2,1,2*)
2013: 9+1 (3,1,0,2*,0,3)

Grzegorz Zengota
2016: 12+3 (3,2,1*,2*,1*,3)
2015: 4 (0,3,1,0,-)
2014: 9+1 (1*,3,0,2,3)

Liczby robią wrażenie. Jedna wpadka Grzegorza Zengoty to przy całym zestawieniu wyjątek, potwierdzający wyraźną regułę. Falubaz ma w swojej talii asy, które na tarnowskim (notabene) stole mogą zdecydować o losie przyszłorocznej inauguracji. A przecież należy pamiętać, że na stare śmieci zawita także Kacper Gomólski. Ginger rozpracowywał tarnowski tor za tamtejszej kadencji Marka Cieślaka i pod koniec edukacji przynosiła ona wymierne efekty. Warto też dodać, że dwie z trzech ostatnich rywalizacji tych drużyn na torze w Tarnowie zakończyły się porażką gospodarzy. To wszystko razem gwarantuje zaciętą rywalizację i być może pierwsze poważne rozstrzygnięcie w kontekście walki o utrzymanie w PGE Ekstralidze.

A jak będzie w rzeczywistości? Nikt tego nie wie. Beniaminek ostrzy sobie zęby, żeby w pierwszym meczu po powrocie na salony wypaść więcej niż przyzwoicie i zachęcić niepewnych przyszłości kibiców do przyjścia na więcej niż jeden mecz w sezonie. Ewentualna porażka może ten plan zniweczyć. Dziś wśród tarnowskich kibiców zdania są podzielone. Część z nich uważa, że przy bombowej mieszance żużlowych fighterów jakimi bez wątpienia są Pedersen, Kildemand, czy Mroczka ciężko będzie przejechać sezon bez kontuzji. Inni wróżą niesamowitą chęć powrotu do najwyższej formy duńskiego tercetu i pewne utrzymanie tarnowian w ekstralidze. Pierwsze odpowiedzi już 6 kwietnia.

fot. Janusz Tokarski

Jesteś offline. Połącz się z siecią i spróbuj ponownie