Piękna historia Get Well Toruń w najwyższej klasie rozgrywkowej dobiega końca

GET WELL Toruń w piątek na swoim koncie zanotował kolejną porażkę. ForBET Włókniarz Częstochowa okazała się lepsza i na swoim torze pokonała rywali 52:38. Dla zespołu z Grodu Kopernika może to oznaczać tylko jedno – pożegnanie z PGE Ekstraligą. Anioły, aby utrzymać się w najwyższej klasie rozgrywkowej potrzebują cudu, a wiemy, że to praktycznie nierealne.

Get Well Toruń po przegranej na częstochowskiej Arenie zaczyna planować nowy sezon w niższej lidze. Widmo spadku z PGE Ekstraligi jest nieuniknione. – Chcemy mieć ten rozbrat z PGE Ekstraligą jak najkrótszy i trzeba zbudować zespół, który tę pierwszą ligę wygra, a nie przez nią się prześlizgnie, więc musi to być najmocniejszy zespół. – powiedział w rozmowie ze speedwayekstraliga.pl menedżer Adam Krużyński. Zaznaczył również, że spadek z najlepszej żużlowej ligi świata oznacza dla klubu, ale również i całego Torunia, duże zmiany. – Staraliśmy się zbudować szkielet, czy zarys tego pomysłu na pierwszoligowy zespół i ogólnie pierwszoligowy klub, bo to również będzie zmiana w zakresie organizacji i finansowania klubu. To będzie olbrzymia zmiana dla Torunia i musimy to zrobić rozsądnie – wyjaśnił.

Na początku sezonu nikt by nie powiedział, że drużyna, która w swoich szeregach ma takie nazwiska za chwilę będzie walczyła o utrzymanie, a w rezultacie spadnie do Nice 1. Ligi Żużlowej. Od początku zespół  nie jeździł tak jak powinien. Brakowało zdecydowanie formacji juniorskiej oraz dobrze punktującej drugiej linii. Zdecydowanie liderem toruńskiej drużyny jest Jason Doyle, który starał się za każdym razem ciągnąć zespół do góry, ale wiadomo nie od dziś, że jednym zawodnikiem nie wiele da się ugrać. – Sytuacja jest jasna i klarowna. Wiemy, że tej ligi nie uda nam się obronić. Będziemy pracować nad nowym sezonem, bo to jest wszystko, co możemy zrobić. Okazało się, że jesteśmy za słabi. Wyszły wszystkie nasze błędy i słabości w tym meczu, gdzie kolejny raz dostajemy „łupnia”, że tak powiem, w formacji juniorskiej, bo trudno to inaczej nazwać. Druga linia po obiecującym początku, gdzie tej nadziei było dużo, gdzieś się później pogubiła. Zabrakło ważnych punktów od 9. biegu, gdzie przegrali bracia Holderowie, którego nie powinniśmy przegrać i później już poszło, była to tylko równia pochyła w dół – zaznaczył Adam Krużyński. Na torze zabrakło Norberta Kościucha, który od początku spotkania został zastąpiony Jackiem Holderem, ale swoją szansę w tym spotkaniu dostał Rune Holta, który wraz z Nielsem Kristianem Iversenem mieli naprawdę dobre biegi i potrafili dojechać do mety na 5:1.

W piątkowy wieczór jedni mieli powody do radości i świętowania, a drudzy wracali do domu w ciszy, po przegranej drużyny. Piękna historia zespołu z Torunia w PGE Ekstralidze dobiega powoli końca i wszyscy zaczynają się przyzwyczajać do tej myśli, że za rok miejsce Torunia w tabeli zajmie ktoś inny. Taki jest właśnie sport, że ktoś musi przegrać, aby ten drugi był na górze. – Nie jest mi łatwo zmierzyć się z tego typu sytuacją i proszę mi wierzyć, że nie tylko kibice czują wielkie rozczarowanie, ale wszyscy. Widziałem u wielu osób łzy w oczach. To nie jest prosta sytuacja czy moment w życiu klubu, bo oprócz tego, że jesteśmy związani tutaj z klubem w inny sposób, niż kibicowski, to nasze serca są przy tym klubie – stwierdził Krużyński.

Paulina Wiśniewska
Luiza Kowalewska

fot. Zuzanna Kloskowska