Młodzieżowe Indywidualne Mistrzostwa Polski. Żużlowe święto młodych gniewnych, dla których pieniądze jeszcze nie grają aż tak dużej roli, a każdy wywalczony mistrzowski tytuł jest niewątpliwym skarbem. W stawce tarnowskiego turnieju jest kilku już utytułowanych i znanych w żużlowym świecie zawodników, ale za nazwisko nikt przecież jeszcze kolejnych tytułów nie rozdaje. Czarny koń finału MIMP? Kilku z nich może naprawdę zaskoczyć.

Lubię zawody młodzieżowe. Mają swój niepowtarzalny urok i szczyptę żużlowej „odmienności”. Z reguły dostarczają też zupełnie innego rodzaju wrażeń, choć równie często przeciągają się w nieskończoność. Dziś jednak pod taśmą stają najlepsi z najlepszych w tej kategorii wiekowej i pewnie nie bardzo oderwę się od ziemi, jeśli napiszę, że to grupa najlepszych juniorów na świecie. Wszak to właśnie Polska ostatnimi latami wiedzie prym w przyciąganiu młodych do czarnego, trudnego i jakże ryzykownego sportu. Na zachodzie posucha, a u nas, w niektórych ośrodkach dzieciaki garną się aż miło.

W 2018 roku zwyciężył Daniel Kaczmarek, dla którego był to drugi złoty medal na tej imprezie. Obecny żużlowiec Unii Tarnów pokonał wtedy Bartosza Smektałę (Fogo Unia Leszno) i Maksyma Drabika (Betard Sparta Wrocław). Dziś to właśnie ci dwaj zawodnicy są uważani za głównych faworytów rozgrywanego do 1967 roku turnieju. O ile Smektała tytuł Indywidualnego Młodzieżowego Mistrza Polski już ma, o tyle dla Drabika to ostatnia szansa na najwyższe miejsce podium w tej kategorii. Za rok jeden i drugi będą seniorami. Wśród faworytów znajdziemy jeszcze miejsce dla Dominika Kubery (Fogo Unia Leszno), Wiktora Lamparta (Speed Car Motor Lublin), czy mającego na pewno medalowe aspiracje Michała Gruchalskiego (forBet Włókniarz Częstochowa). Spośród wszystkich powyżej wymienionych żużlowców najlepszą średnią w PGE Ekstralidze legitymuje się Drabik (2,136), będąc tym samym jedenastym zawodnikiem całej ligi pod względem zdobywanych punktów. Robi wrażenie.

A może jednak te wszystkie wyliczanki nie mają sensu i będziemy świadkami niespodzianki? W stawce jest kilku naprawdę solidnych rajderów, którzy mogą zwojować dzisiejszy finał MIMP. Wiadomo przecież, że turnieje i finały jednodniowe rządzą się swoimi prawami. Namieszać może kilku zawodników. Pierwszy z brzegu – Jakub Miśkowiak (forBet Włókniarz Częstochowa), który w lidze prezentuje się średnio, ale niewątpliwym jest drzemiący w nim talent i potencjał, który może nad wyraz być widoczny na tle rówieśników. Średnie wyniki w lidze dobrym występem będzie chciał zatrzeć Rafał Karczmarz (truly.work Stal Gorzów), a życzeniem miejscowych kibiców jest to, by w stawce turnieju namieszał Mateusz Cierniak (Unia Tarnów), który obok Piotra Pióro (Orzeł Łódź) jest jedynym reprezentantem Nice 1. Ligi Żużlowej, co oczywiście potwierdza fakt, że najlepsza żużlowa liga świata przyciąga tych najlepszych. Także na poziomie juniorskim.

A jak będzie naprawdę? Przekonamy się za kilka godzin. Niewykluczone przecież, że wszystkich zaskoczy ktoś kogo w niniejszym tekście nie wymieniono. Bo taki jest urok sportu.

fot. Mateusz Dzierwa

Jesteś offline. Połącz się z siecią i spróbuj ponownie