Miał być hit, a skończyło się jednostronnym widowiskiem, które jednak emocji zbyt wielu nie zaserwowało. Unia Tarnów wypadła blado na tle piekielnie mocnej ekipy eWinner Apatora Toruń i przegrała u siebie wysoko 33:57. Kluczem do zwycięstwa okazały się wyjścia spod taśmy, a te niemalże bezbłędnie wykonywali goście.  – Byliśmy dziś zdecydowanie lepsi na starcie, więc cała moja drużyna zasługuje na wielkie brawa – cieszył się po meczu trener Tomasz Bajerski.

Już po pierwszej serii torunianie osiągnęli sześciopunktową przewagę, przegrywając tylko bieg młodzieżowy. – Nie do końca było tak łatwo – przekonywał mimo wszystko Tomasz Bajerski.  – Tarnowianie trochę stawiali opór, ale byliśmy dziś zdecydowanie lepsi na starcie, więc cała moja drużyna zasługuje na wielkie brawa. Ze startu wychodziliśmy, a później już nie oddawaliśmy punktów. No chyba, że zdarzył się jakiś błąd tak jak w przypadku zderzenia Tobiasza Musielaka, który trochę pechowo ten sezon zaczął. Do trzech razy sztuka, mam nadzieję, że na kolejny mecz będzie już git – dodał.

Apator nie miał słabych punktów w seniorskim zestawieniu. Mało tego, w zespole jest przecież Wiktor Kułakow, który rok temu brylował w zespole Tomasza Proszowskiego. – Chwilę rozmawialiśmy przed meczem, Jack Holder pojechał na próbę toru, bo chyba tu jeszcze nigdy nie jechał, a Miedziak miał izolacji tydzień dlatego ta dwójka wyjechała na próbę toru, a po niej wiedzieliśmy już naprawdę dużo. Wiktor powiedział mniej więcej, co i jak jechać, zresztą ja zawsze chłopakom dzień przed zawodami przesyłam mecze poprzednie na danym torze. W tym przypadku wysłałem nagranie meczu z Gnieznem, czy bieg Musielaka z Kułakowem (mecz Unia Tarnów – Orzeł Łódź), więc na spokojnie jadąc do Tarnowa mogli sobie pooglądać – zdradził trener faworytów eWinner 1. LŻ.

Torunianie nie zamierzają zwalniać tempa. Nie wiadomo, czy na zapleczu PGE Ekstraligi będzie czas i możliwości rozegrania fazy play-off, więc drużyna chce zbierać i kolekcjonować ligowe punkty. – W momencie kiedy miałaby w pełni wrócić pandemia to zamykamy sezon i liczy się to, co masz na koncie. Kto pierwszy ten awansuje, więc my jedziemy i wszystko robimy na maksa – zapewnia Bajerski. – Atmosfera w drużynie jest naprawdę fajna. Bardzo dużo pozmieniałem w przygotowaniach, czy treningach i na razie wszystko wszystkim pasuje. Tego się trzymajmy i plan jest jeden – awans – zaznacza. To z pewnością dobra informacja dla toruńskich kibiców, którzy w ostatnich latach podważali właśnie panujący w zespole klimat.

W Tarnowie kapitalny mecz odjechali bracia Holderowie. Zarówno Chris, jak i Jack, a także Adrian Miedziński mają za sobą też starty w PGE Ekstralidze. – Byłem ostatnio w Zielonej Górze z Jackiem to serce się raduje jak chłopacy jadą. To im na pewno pomogło, bo wiem, że na przykład bracia Holderowie potrzebują dużo jazdy – zakończył wyraźnie zadowolony Tomasz Bajerski.

Poniżej wyścig, który zawodnicy eWinner Apatora Toruń oglądali przed meczem w Tarnowie.

fot. Sebastian Siedlik

Jesteś offline. Połącz się z siecią i spróbuj ponownie