Dwa mecze w PGE Ekstralidze w trzy dni to może jeszcze nie maraton, ale taki kalendarz z pewnością wymaga większego wysiłku nie tylko od zawodników. W piątek zespół Stanisława Chomskiego awansem zmierzy się z leszczyńską Fogo Unią, a w niedzielę pojedzie do Tarnowa. Wygrane pozwolą ze spokojem czekać na rundę finałową i ustrzelić dobrą pozycję wyjściową w ligowej tabeli. Zresztą, trening strzelecki już był. 

Co może czekać ekipę z Gorzowa w samych play-offach? Zapytałem o to Przemysława Mazurka, dziennikarza Radio Eska Gorzów i Radio Go, pasjonata żużlowego i gościa, który o Stali wie niemal wszystko (podobno tylko wykres żelazo – węgiel wychodzi mu z trudem 😉). – W play-offach wszystko na to wskazuje, że znajdą się drużyny z Leszna, Wrocławia, Częstochowy i Gorzowa. Każdy z tych rywali posiada swoje atuty i z żadnym nie będzie łatwo – przekonuje Przemek. – Jednak osobiście uważam, że Stal miałaby największe szanse z potencjalnie najsilniejszą drużyną na papierze, czyli ekipą leszczyńskich byków. Dlaczego? W ostatnich latach na Smoczyku Gorzów notuje dobre rezultaty. Wychowankiem tego klubu jest Krzysztof Kasprzak, a mając do pomocy Bartosza Zmarzlika jest w stanie wprowadzić swój zespół do wielkiego finału – mówi.

Zdaniem redaktora Mazurka w tym sezonie niekoniecznie najlepszą pozycją wyjściową będą dwa pierwsze miejsca w tabeli PGE Ekstraligi. – Co ciekawe, warto w tym roku zająć trzecie lub czwarte miejsce na koniec rundy zasadniczej. Pierwszy mecz półfinałowy odbędzie się wówczas w pierwszy weekend września, czyli w terminie kiedy nie ma Grand Prix. Tydzień później – dzień przed rewanżem odbędzie się GP Słowenii i niektóre drużyny do swojego najważniejszego spotkania w tym roku przygotowywać się będą bez jednego lub dwójki ze swoich liderów. Stal według mojej oceny będzie miała najtrudniej z Wrocławiem. Sparta dysponuje trójką liderów: Woffinden, Janowski i Drabik, którzy w ostatnich tygodniach prezentują wyśmienitą formę. Tej ekipy z perspektywy gorzowskiej lepiej byłoby uniknąć w drodze do finału – zaznacza.

Tak, czy inaczej żużlowcy Cash Broker Stali ostro trenują. Ostatnio pojawili się na strzelnicy, która najbardziej do gustu przypadła Martinowi Vaculikowi. Słowak po wyleczeniu kontuzji kostki nie może wystrzelić z formą. Być może pomoże mecz w Tarnowie, gdzie startował przed laty i jak sam powtarzał wielokrotni – owal w Mościach jest jego ulubionym. – Niewątpliwie trenerowi Chomskiemu będzie potrzebny trzeci do brydża. Najbliżej tej roli oczywiście będzie Martin Vaculik. Słowak jednak po wyleczeniu poważnego złamania kostki nie przypomina tego zawodnika za czasów jazdy w Tarnowie – podkreśla Przemek Mazurek. Jak będzie z formą Vaculika przekonamy się już w najbliższy weekend.

fot. Mateusz Dzierwa

Jesteś offline. Połącz się z siecią i spróbuj ponownie