Jeśli chcesz odnosić sukcesy w żużlu, musisz mieć dobrych juniorów – głoszą od lat najstarsi i najbardziej doświadczeni wirtuozi i trenerzy tego sportu. Rzeczywiście, trudno jest dziś przebić w ligowej tabeli ekipy dysponujące silnie obsadzonymi pozycjami młodzieżowymi, ale jeszcze trudniej takiego juniora wychować. Jest oczywiście kilka ośrodków, które od lat nie mają takiego problemu (np. Leszno), dla większości jednak szkolenie wciąż stanowi spore wyzwanie.

W wypełnionym różnego rodzaju rozrywkami świecie młodego człowieka, tylko nieliczni przykuwają uwagę do czarnego sportu jako sposobu na życie. Żużel to wciąż sport na tyle drogi i niebezpieczny, że młodzi ludzie, ale też ich rodzice mocno kalkulują idące za nim ryzyko. Stąd między innymi tak ciężko dziś o solidnych juniorów w stawce, a praca jaką obecnie muszą wykonywać kluby, by chociaż zachęcić do przygody ze speedwayem jest nieporównywalnie większa niż choćby w latach 90. ubiegłego wieku. Pamiętam jak pan Marian Wardzała opowiadał nam o realiach szkółki Unii Tarnów za jego czasów. Wówczas, do procesu rekrutacyjnego dzieciaki garnęły się dziesiątkami, z czego klub wybierał ledwie kilka osób. Obecnie, w niektórych ośrodkach żużlowych ciężko o te kilka osób chcących w ogóle wsiąść na motocykl. A to wszystko pod presją wymogów szkoleniowych.

“Nie istnieje wielki talent bez wielkiej siły woli”. Słowa spisane przez Honoriusz Balzac doskonale obrazują sytuację w każdej ze sportowych dziedzin. Wspomniana siła woli z kolei musi iść w parze z samozaparciem, wyrzeczeniami i ogromną miłością do tego, co się robi. W innym wypadku należy zwyczajnie odpuścić, bo efektów nie będzie. Bywa nawet tak, że żużlowi adepci muszą podjąć wręcz biblijną decyzję: zostawić wszystko i pójść za speedwayem. To między innymi dlatego dziś nasze oczy cieszy jazda Maksyma Drabika, Dominika Kubery, Bartosza Smektały, czy wielu innych, aspirujących do bycia w topie żużlowej drabinki.

W Tarnowie chcą by było podobnie i dlatego od kilku lat stawia się tu przede wszystkim na szkolenie, dawaniu szansy w ligowym składzie własnym młodzieżowcom, którzy dodatkowo mają sprawiać frajdę nam kibicom i zachęcać do jak najliczniejszego przybycia na stadion. Nowy narybek klubowy, wynikający także z działalności UKS Jaskółki ma realizować ten założony plan. W sezonie 2019 na pozycjach juniorskich w Unii Tarnów startują: Mateusz Cierniak, Dawid Rempała, Przemysław Konieczny i Mateusz Gzyl. Jednym z głównych celów klubu na tegoroczną kampanię żużlową jest to, aby ci chłopcy, będący świeżo po zdaniu licencji nabierali cennego doświadczenia i próbowali swoich sił w starciu z uznanymi nazwiskami w branży. – Uważam, że obaj mają spory talent, ale są u progu swoich karier – przypomina prezes Unii Tarnów, Łukasz Sady, z którym miałem okazję rozmawiać jeszcze przed startem rozgrywek. – Jestem przekonany, że lepiej rozwiną się jadąc sezon lub dwa w pierwszej lidze niż w zdecydowanie trudniejszej ekstralidze – dodaje.

Pierwsze spotkania w Nice 1. LŻ pokazały, że każdy start dla młodego żużlowca w gronie seniorów jest ciężkim wyzwaniem. Bardzo trudny mecz w Rybniku, na zalanym deszczem torze na pewno był cennym doświadczeniem dla Mateusza Cierniaka, który pod koniec ubiegłego sezonu zdał żużlową licencję. To właśnie o nim w społeczności żużlowej mówi się najwięcej, jako o tym, do którego należy przyszłość. Sam zawodnik jednak podchodzi do sprawy na chłodno, wiedząc, że ciągle bardzo dużo nauki przed nim.  – Staram się do tego podchodzić spokojnie i robić swoje. Idziemy do przodu – powtarza ilekroć z nim zamienię kilka słów.

Co przyniesie przyszłość? Tego nikt nie wie, tym bardziej, że żużel to sport nieprzewidywalny bardziej niż pogoda w Tatrach. Jednego dnia możesz zostać mistrzem Polski, by drugiego zdobyć ledwie kilka oczek w ligowej rywalizacji. Trzymajmy więc kciuki za młodych zawodników, tych tarnowskich i tych, którzy swoich sił próbują na innych torach. Obdarzmy ich wsparciem, życzliwością i starajmy się kibicować bez niepotrzebnej presji. To na pewno im pomoże, a w przyszłości być może to tarnowska Unia wychowankami będzie zbudowana, także na pozycjach seniorskich.

fot. Mateusz Dzierwa

Jesteś offline. Połącz się z siecią i spróbuj ponownie