Finał może rozstrzygnąć się w pierwszym meczu

W internecie od jakiegoś czasu krąży charakterystyczny mem ze zmartwionym nosaczem sundajskim w kolorach konkretnego klubu sportowego i dopiskiem “niby człowiek wiedział, ale jednak się łudził”. Stawiam duże piwo, że w wielu sercach kibiców Sparty przed pierwszym finałowym meczem jest sporo podobnej niepewności i świadomości, z kim ich drużynie przychodzi się mierzyć o złoto DMP.

Czy czeka nas finał do jednej bramki? Gdyby myśleć racjonalnie należałoby teraz pokiwać twierdząco głową i przypomnieć sobie nie tak dawny przecież mecz z rundy zasadniczej. Fogo Unia wygrała rozniosła w pył pogubionych jak Kevin w Nowym Jorku gospodarzy aż dwudziestoma punktami, w skutek czego pojawiły się nawet głosy o podłożeniu i ułożeniu się ekipy Dariusza Śledzia przed rundą play-off. I choć Wrocław słynie z krasnoludków, to w takie bajki wierzyć raczej nie warto.

Unia jest mocna. Unia jest piekielna. Unia jest głodna trzeciego z rzędu tytułu, a jej siła rażenia widoczna jest niemal na każdym stadionie PGE Ekstraligi. Dla podopiecznych Piotra Barona (i dla niego samego) nie ma znaczenia z kim w dany weekend rywalizują i kto stoi pod taśmą startową, powtarzając ciągle niepuste slogany o wielkiej jak rogi byka mobilizacji.

Mistrzostwo dla Sparty byłoby rzeczą wielką, pokuszę się wręcz o słowo “niespodziewaną”, gdyż to nie Sparta, a Falubaz był na pierwszym miejscu w tabeli drużyn “napsują krwi Fogo Unii Leszno”. Wrocławianie dopisali się tam wręcz na ostatnią chwilę, w zasadzie po dwumeczu półfinałowym, kiedy do gry wrócił w pełni dysponowany Tai Woffinden, a Vaclav Milik zawitał do domu po dalekiej podróży, jakby na wiosnę dosłownie wybrał się do Mordoru. Pytanie tylko, czy w piątkowy wieczór Olimpijski będzie w 100% za gospodarzami? O ile o trybuny jesteśmy spokojni, o tyle problem może (nie pierwszy raz w tym roku) stanowić sam tor. Mecz z Falubazem pokazał, że jeśli gospodarze posiadają ten atut, mogą pokonać bardzo silnego rywala. A zielonogórskie Myszy niewątpliwie do takich przecież należy zaliczyć. Jednak niektóre prognozy przewidują na piątkowy wieczór lekkie opady, a żużel i deszcz to połączenia niemal tak nieprzewidywalne jak na przykład woda i gremliny. 👀

Trzymamy kciuki za emocje przez 30 biegów. Życzymy sobie zaciętości i wyrównanej rywalizacji oraz dobrej kiełby na stadionie. Postronny kibic liczy pewnie na kilkupunktowe zwycięstwo WTS-u i bój o wszystko w rewanżu. Wygrana Fogo Unii w stolicy Dolnego Śląska praktycznie rozstrzyga całą tegoroczną walkę o złoto. A wtedy…

fot. Ewelina Włoch