
Reprezentacja Australii wygrała w sobotę Drużynowy Puchar Świata. Na PGE Narodowym dominowali od początku do końca zawodów, nie pozostawiając złudzeń goniącym ich reprezentacjom Danii, Polski, czy ostatniej tego wieczoru ekipie Wielkiej Brytanii. 24 lata czekania i wreszcie podopieczni Marka Lemona zdobyli upragnione złoto. – Mam gęsią skórkę na samą myśl o tym, co udało nam się osiągnąć – mówił po zawodach Ryan Douglas.
Australijczycy w Warszawie zdobyli 38 punktów i aż o 8 wyprzedzili drugich Duńczyków. – Jestem naprawdę niewyobrażalnie dumny z tego, co moi chłopacy zrobili i co pokazali. Wychowywałem się w czasach australijskiej dominacji, kiedy mogłem oglądać na torze Craiga Boyce’a, Jasona Lyonsa, Ryana Sullivana czy Leigh Adamsa. Oni wszyscy poznali smak tego sukcesu, który teraz możemy poczuć my. Jesteśmy na samym szczycie tego sportu – stwierdził po zawodach szkoleniowiec mistrzów świata, Mark Lemon, cytowany przez speedwayekstraliga.pl
O dumie z reprezentowania swojego kraju mówił kapitan zespołu, walczący o indywidualne mistrzostwo świata Brady Kurtz. – Mark właściwie nie powiedział mi dokładnie, co muszę zrobić, żebyśmy wygrali, więc nie byłem do końca pewien zwycięstwa w momencie przekraczania linii mety, ale kiedy zobaczyłem wybiegających na tor chłopaków, byłem niesamowicie nakręcony. To coś naprawdę wyjątkowego. Uważam, że Australia to zdecydowanie kraj, który jest najbardziej dumny ze startów w Drużynowym Pucharze Świata. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Myślę, że trzymamy się ze sobą trochę lepiej niż reszta krajów – podsumował.
Ważnym ogniwem w całej układance Marka Lemona był Ryan Douglas, na co dzień jeżdżący w Polsce dla HUNTERS PSŻ Poznań. – To jest dla mnie po prostu niewiarygodne. Mam gęsią skórkę na samą myśl o tym, co udało nam się osiągnąć. Moja droga tutaj nie była usłana różami, ale zawsze wierzyłem, że mogę w końcu wejść na taki poziom. Ciężko pracowałem, nie poddawałem się, co teraz zaprocentowało. Ten finał starałem się traktować jak każde inne zawody. Ścigam się z większością z nich w różnych ligach, więc jakby nie patrzeć, to był po prostu kolejny dzień w pracy. Oczywiście taki event to zdecydowanie inny poziom, ale koniec końców nadal jesteśmy tylko czterema facetami pod taśmą – powiedział najlepszy zawodnik Metalkas 2. Ekstraligi.
Innym żużlowcem z tego samego poziomu rozgrywkowego w Polsce był Jason Doyle. Najbardziej doświadczony reprezentant Australii zaznaczył, jak ważne dla niego było to zwycięstwo. – Jeszcze to do mnie nie dotarło. Przez bite dwanaście lat razem z reprezentacją próbowałem tego dokonać, więc na pewno to dla mnie coś wyjątkowego. Niesamowicie jest być częścią tej drużyny. Po pierwszej serii i tych czterech „trójkach” pomyślałem, że naprawdę będzie łatwo, ale później parę rzeczy się posypało. Wiedzieliśmy, że będziemy walczyć i nie zamierzaliśmy się poddawać. Walka trwała aż do ostatniego biegu. Tak właśnie wygrywa się tytuł mistrza świata.
W roku 2027 reprezentacje walczyć będą w Speedway Of Nations.
fot. Jakub Malec
Zobacz też: