Trzy rundy spotkań PGE Ekstraligi już za nami. Wirtualni menedżerzy wyciągają wnioski i wykorzystują pierwsze w historii gry Eliga Manager okienko transferowe. Zawodnikiem, na którego gracze chętnie wydają swoje SPEEDCASH jest lider BETARD Sparty Wrocław, Tai Woffinden.

Brytyjczyk ma za sobą średnio udany początek sezonu i legitymuje się dopiero 21. średnią biegopunktową (1,765) w stawce zawodników PGE Ekstraligi. To powoduje, że jego stale zmieniająca się w grze kalkulowana średnia meczowa mocno obniżyła się względem tej z początku rozgrywki i wynosi obecnie 7,06. Nic więc dziwnego, że po Woffindena już we wtorek ustawiły się kolejki menedżerów, u których żużlowiec idealnie wkomponuje się w zespół i ustalony na poziomie 41 punktów limit KSM.

Podobna rzecz ma się zresztą także w przypadku Maksyma Drabika (6,82), Grigorija Laguty (6,50), czy nawet Bartosza Zmarzlika (8,42), którego współczynnik spadł o ponad 1 punkt z wartości 9,64 z początku gry. Gracze, którzy optymalnie sterują swoim budżetem oraz limitem KSM mogą zbudować bardzo ciekawe i mocne ekipy. Oczywiście, tak jak i w realnym świecie, siła rażenia takiego teamu widnieje przede wszystkim na papierze, a i tak ostatecznym weryfikatorem będą najbliższe kolejki PGE Ekstraligi. Mimo wszystko na transferowym rynku warto szukać promocyjnych okazji.

Nie inaczej było w zespole rafalmartuszewskicom, który od początku budowany był z niemałą dozą sentymentu i stosunkowo lekkim podejściem ze względu na traktowanie gry jako atrakcyjną formę żużlowej zabawy. Życie pokazało jednak, że emocje podczas startu „swoich” zawodników są wcale niemałe, a i wynik wirtualnej rywalizacji już taki obojętny nam nie jest. Wobec tego, prowadzona przeze mnie drużyna wymagała gruntownej przebudowy. Opuścili ją Martin Vaculik, Janusz Kołodziej, Wiktor Lampart, Przemysław Liszka, Anders Thomsen, Kacper Woryna czy wreszcie pomijany w składzie Motoru Lublin Jakub Jamróg. Totalna rewolucja i w zasadzie zbudowanie drużyny od początku. Dysponując określonym budżetem i z kalkulatorem w dłoni udało się skonstruować bardzo ciekawą i zdecydowanie skuteczniejszą ekipę.

1. Tai Woffinden 7,06
2. Patryk Dudek 8,00
3. Bartosz Zmarzlik 8,42
4. Krzysztof Buczkowski 5,23
5. Maksym Drabik 6,82
6. Jakub Miśkowiak 4,10
7. Gleb Chugunov 5,12
8. Rober Lambert 4,91

KSM tak zestawionego składu meczowego wynosi 40,65, a na rezerwie pozostają jeszcze Max Fricke oraz Szymon Woźniak. Obaj byli tańszymi opcjami, mieszczącymi się w ramach dostępnego budżetu, ale też obaj posiadają spore zapasy możliwości, których w pierwszej części sezonu zupełnie nie zaprezentowali.

Kluczowymi elementami składu pozostają Gleb Chugunov i Robert Lambert, których zatrudnienie na samym początku rywalizacji było przysłowiowym strzałem w dziesiątkę. Obecny KSM Lamberta to aż 8,00 punktów, więc każdy gracz, który postawił na Anglika trzy tygodnie temu, dziś może wykorzystać tę przewagę w nadrabianiu zaległości lub jeszcze bardziej zwiększając przewagę nad peletonem. Podobna sytuacja jest z Chugunovem. Pochodzący z Rosji młody żużlowiec startuje w tym sezonie z pozycji polskiego juniora i często zmienia także swoich kolegów z drużyny (rezerwa zwykła), a to generuje dodatkowe punkty dla menedżerów, którzy na Chugunova postawili. O, weźmy na przykład jednego z nich:

W najbliższy weekend czwarta seria spotkań i kolejne punkty do zdobycia. Lider Eliga Manager – zespół ToSieNieUda ma ich aż 231. Jak widać, na razie się udaje.

fot. Kamil Woldański

Jesteś offline. Połącz się z siecią i spróbuj ponownie