Pan w czerni (5): Toruń znów potrzebuje tlenu

Znów ciężko jest napisać dobre słowo w kontekście toruńskiego klubu. Jazda – znów oparta na jednym zawodniku, nazwisko Holder znów oznacza wybryki niekoniecznie zgodne z duchem sportu, a i „kibice” coś od siebie dorzucili.


Dawno niczego nie napisałem, ale niestety praca sprawiła, że minęła mnie okazja do pochwalenia Get Well, bo taką był dwumecz z truly.work Stalą Gorzów. Los tak trafił, że dziś o dobre słowo będzie ciężko. Bo kogo tu chwalić, gdy torunianie przegrywają dwudziestoma punktami? Chyba tylko Jasona Doyle’a, dzięki któremu torunianie jeszcze walczą o pozostanie w najlepszej lidze świata. Poza tym długo, długo nic. Wyglądało to jakby tylko były mistrz świata przywiózł dobre silniki i cała reszta drużyny musiała losować co bieg kto z nich skorzysta. Mizeria. I to taka przesolona.

Bardzo brzydko (delikatnie mówiąc) zachował się Jack Holder w Grudziądzu. Rozumiem frustrację wynikiem, ale wyładowanie jej za pomocą ucinaniu koledze z toru płacy delikatnie rzecz ujmując nie przystoi, a słowa „mnie to nie obchodzi” sprawiają, że sympatia do samego zawodnika poważne kuleje. Mam tylko nadzieję, że za słowami z toruńskiego klubu pójdą czyny i Kangur spotka się z konsekwencjami. Szkoda Kennetha Bjerre. I tu wreszcie coś pozytywnego w tekście – kibice z Grudziądza zorganizowali zbiórkę środków na wypłatę za bonus, którego młody Australijczyk pozbawił Duńczyka. Można? Można.

fot. Dominika Lipińska

Zawiodły jednostki zajmujące miejsca w klatce gości. Celowo nie nazywam ich kibicami, bo to, co pokazali z kibicowaniem nic wspólnego nie ma. Wyzwiska i oplucie tak zasłużonej dla klubu postaci jak Robert Kościecha jest skandaliczne. I nie usprawiedliwia tego ani prowokacja ze strony jednej z osób przebywających pod klatką ani dość prowokacyjne wideo opublikowane przed meczem. Jasne, rozumiem – „Kostek” to grudziądzanin z krwi i kości, ale jednak przez wielu jest kojarzony głównie z Toruniem. Dlaczego nie zagrał na przykład Krzysztof Buczkowski, który jest postrzegany jako ikona GKMu? Nie dowiemy się, ale można się domyślać. I tak samo można było się spodziewać, że fani Get Well tego tak nie zostawią. Szkoda, że zamiast odpowiedzi za pomocą kulturalnej oprawy wybrali wyzwiska i znieważanie. Kolejny duży minus.

W Toruniu muszą się podnieść wszyscy, Toruń potrzebuje tlenu. I zawodnicy, bo klub potrzebuje trzech liderów, a nie jednego i kibice, bo chuliganów nikt nie będzie tolerował. Szansa na zaczerpnięcie tlenu w piątek – na Motoarenę przyjedzie Speed Car Motor Lublin.

PS. Pojawiły się ostatnio kolejne zarzuty odnośnie zmiany terminów meczów PGE Ekstraligi. Wszystkim piszącym o „robieniu kibiców w wała” i „oszustwie” upraszam o włączenie hamulca. Jest prawo do zmian – można z niego korzystać, a zarzuty takie jak te wyżej są tak logiczne jak na przykład nazywanie Polaków korzystających z 500+ oszustami (idę o zakład, że wśród czytelników znajdzie się spora grupa korzystających). Oni po prostu korzystają z prawa, o którym wiedzieli wszyscy od momentu jego wprowadzenia.

fot. Dominika Lipińska